Oprogramowanie: Aparat (zdjęcia).

Aplikacja zaprojektowana jest czytelnie i dość ergonomicznie, współpracuje jednak, o czym wspominałem wcześniej, ze sprzętem o jakości, którą trudno nazwać doskonałą.

Elementy interfejsu aplikacji zachowują sztywny układ, bez względu na orientację telefonu, natomiast ikony konfiguracji, jak i wszystkie listy wyboru, dostosowują się do zmiany położenia obracając się skokami o 90 stopni. Gdy trzymamy telefon poziomo, klawiszami głośności do dołu (mogącymi pełnić rolę spustu migawki), po lewej stronie widzimy pionowy rząd ikon odpowiadających kolejno za: wybór jednego z dwóch przetworników obrazu, aktywację głosowego zwalniania migawki, korektę ekspozycji, wybór trybu zdjęcia (zwykły, panorama, seria) oraz za dostęp do pozostałych parametrów. Z prawej strony mamy kolejno od góry: przełącznik zdjęcie-film, spust migawki i podgląd ostatniego zdjęcia w galerii.


Po puknięciu w ekran w obszarze podglądu kadru, aparat stara się ustawić ostrość na obiekt skorelowany z punktem dotknięcia. W nikłym świetle lampa doświetlająca doskonale spełnia swą rolę przy odległościach nieprzekraczających 1 m. Przy większych dystansach jakość uzyskiwanych zdjęć stosunkowo szybko się pogarsza.

Po przejściu do rejestracji filmów ikona aktywacji głosowej zmienia się w ikonę regulacji zbliżenia cyfrowego, a ikona wyboru trybu zdjęcia ? w ikonę wyboru efektów specjalnych. Po uruchomieniu zapisu, przełącznik zdjęcie-film znika, a jego miejsce zajmuje przycisk umożliwiający rejestrację w locie wybranych klatek.


Nie zagłębiając się dalej w szczegółowy opis dość oczywistych i typowych ustawień, podzielę się garścią ciekawostek, nie zawsze łatwych do uchwycenia w początkowej fazie obcowania ze sprzętem.

Wykonanie zdjęcia w trybie panoramicznym wymaga, po uruchomieniu migawki, wykonania dość płynnego i niezbyt szybkiego obrotu – w przeciwnym wypadku zostaniemy skarceni stosownym komunikatem. Tryb działa wyłącznie przy obrocie wokół osi równoległej do krótszego boku telefonu, innymi słowy – gdy trzymamy go pionowo możemy wykonać jedynie panoramę z góry na dół lub odwrotnie. Maksymalny wymiar krótszego boku otrzymanego zdjęcia to 480 pikseli, pod warunkiem wykonania idealnie precyzyjnego obrotu. Kąt panoramy jest stały i wynosi około 120 stopni, co odpowiada mniej więcej czterem lekko zazębiającym się, sklejonym razem ujęciom.

Tryb zdjęć seryjnych jest sztywno zaprogramowany na wykonanie sześciu klatek w odstępach co 0,2 sekundy, czyli obejmuje łącznie czas jednej pełnej sekundy. Zdjęcia mają niezbyt zachwycającą rozdzielczość VGA (640 x 480).

Fotografie uzyskane przy użyciu omówionych powyżej trybów specjalnych wyglądają nawet dość znośnie na ekranie telefonu, ale dokładniejsze oględziny obnażają ich nie najlepszą jakość. Do tego wszystkiego warto pamiętać, że w obu trybach wartość ekspozycji ustalana jest na stałe, w oparciu o aktualne oświetlenie kadru tuż przed uruchomieniem migawki. Panorama i seria zdjęć zaczynające się za oknem, a kończące w ciemnym wnętrzu pokoju (lub odwrotnie) nie mają prawa się udać.

Jeśli ktoś jest poważnie zainteresowany wykonywaniem zdjęć seryjnych, lepszym wyjściem może okazać się nakręcenie filmu w rozdzielczości Full HD, a następnie wyekstrahowanie interesujących ujęć. Zalet takiego rozwiązania jest kilka: praktycznie nieograniczona długość serii, dużo krótsze odstępy w czasie pomiędzy poszczególnymi klatkami, wyraźnie lepsza jakość uzyskanych zdjęć i ekspozycja płynnie dostosowująca się do zmiennych warunków oświetleniowych. Z kolei amatorzy panoram bez trudu znajdą aplikacje zapewniające lepszą jakość zdjęć i bardziej elastyczną konfigurację.

I jeszcze kilka drobnych ciekawostek. Po powrocie do trybu zwykłego fotografowania przywracane są wcześniejsze ustawienia dotyczące rozdzielczości (to akurat dobra wiadomość). Po wykryciu obecności karty micro SD aplikacja Aparat samoczynnie wybiera ją jako miejsce magazynowania zdjęć i filmów (to również zasługuje na pochwałę). Przy korzystaniu z przedniej kamery pojawia się w opcjach ustawienie „Zapisz obrócone”, ale obraz od początku jest zamieniony stronami, tak by naśladować lustro, więc uaktywnienie tej opcji w istocie powoduje zapisanie nieobróconych fotek. Możliwość wykonywania w trakcie filmowania zdjęć w locie jest zablokowana przy rozdzielczościach mniejszych od VGA. Ale komu obecnie przyjdzie do głowy konkurowanie ze Stevenem Spielbergiem ujęciami 320 na 240 pikseli,a tym bardziej – 176 na 144px. Pora teraz na porównanie jakości zdjęć wykonanych jedno po drugim trzema urządzeniami w dobrych warunkach oświetleniowych (słoneczne popołudnie), z wykorzystaniem automatycznego doboru parametrów ekspozycji.

Z650: 6 Mpx
Z650: 6 Mpx

P990: 8 Mpx
P990: 8 Mpx

P990: 8 Mpx
P990: 8 Mpx

P760: 5 Mpx
P760: 5 Mpx

Nie wdając się w subiektywną ocenę walorów kolorystycznych zdjęć, mogę zapewnić że w momencie ich wykonywania niebu zdecydowanie obcy był fiolet, a trawie, mimo że nie tryskała wiosenną świeżością, daleko jeszcze było do stanu gnicia, co zdaje się sugerować Swift L9. Dość atrakcyjnie prezentują się wykonane przezeń rozświetlenia w ciemnych partiach kadru, ale poziomy luminancji nie są z gumy – jeśli gdzieś się nabrało za dużo, w innym miejscu trzeba trochę oddać, co wychodzi na jaw chociażby przy porównaniu z Z650 stopnia kontrastu w jasno oświetlonych partiach wieżowca. Starszy z braci Swift z kolorami radzi sobie dużo lepiej, ale więcej powodów do dumy raczej nie ma.

Nie wiem w jakiej ostatecznie formie zostaną opublikowane powyższe zdjęcia, jeśli jednak nie będą dostępne ich wersje w pełnej rozdzielczości, na wszelki wypadek przygotowałem trzy silnie powiększone wycinki tego samego fragmentu kadru, dodatkowo z rozciągniętymi trzykrotnie (liniowo) pikselami, co łatwiej pozwoli ocenić szumy i odwzorowanie szczegółów.


P990 szumi jak stara, zakurzona winylowa płyta, a jego najdokładniejsza spośród całej trójki matryca nie pomaga w uchwyceniu szczegółów, część z których zresztą całkowicie ginie w zagadkowy sposób. P760 wszystkie detale ma wyprane, ale przynajmniej równomiernie, a „piach” jest prawie niezauważalny. Jednoczesny brak szczegółów i szumu może rodzić podejrzenie o zastosowanie silnych algorytmów oczyszczających obraz. W tym wypadku ?dziadek? Z650 z czytelnym napisem, pięknie zarysowanymi krawędziami dachów samochodów i minimalnym szumem (nie liczymy artefaktów JPG w pobliżu kontrastowych krawędzi!) zostawia młodszych konkurentów daleko z tyłu. Żeby jednak nie wpadł w zbytnie samozadowolenie, zdradzę że w słabym świetle radzi sobie równie kiepsko jak oni, szumiąc niemiłosiernie, mimo że najprawdopodobniej ma przetwornik o sporo większych rozmiarach.

Przykładowe zdjęcia:
Tutaj