Sprzęt: procesor, RAM i pamięć wbudowana.
Sercem telefonu jest produkowany przez Texas Instruments procesor OMAP 4430 wspierany przez 1 GB pamięci RAM. Platforma OMAP 4 czasy świetności ma już za sobą, ale procesory z tej rodziny można było spotkać w wielu konstrukcjach, nierzadko zaliczanych do „wyższej półki”. Wymienię tylko kilka najpopularniejszych: Huawei Ascend P1, czy w końcu Samsung Galaxy Nexus. W chwili obecnej produkt Texas Instruments nie może rywalizować z najnowszymi rozwiązaniami, ale do zasilania sprzętu ze środkowego przedziału cenowego jest jak znalazł.
Potwierdzają to moje subiektywne wrażenia z użytkowania telefonu ? interfejs działa bez zająknięcia, system uruchamia się bardzo szybko (przeciętnie 24 s do pojawienia się ekranu blokady), instalowanie aplikacji, zwykle wyciskające siódme poty z budżetowych urządzeń, przebiega gładko, a ich uruchamianie (nawet tych bardziej wymagających) jest niemalże natychmiastowe. Swift L9 szczególnie pozytywnie zaskoczył mnie w porównaniu ze swoim poprzednikiem – P990, dysponującym procesorem o podobnej wydajności (TEGRA 2) i praktycznie identycznym systemem, którego wreszcie się doczekał po kilkunastomiesięcznym oczekiwaniu. Różnica w szybkości i płynności działania jest niemalże dramatyczna (na korzyść L9, naturalnie). Trudno powiedzieć co jest tego przyczyną, być może kumulują się tu różne czynniki: źle zoptymalizowany system dla P990, większy i szybszy RAM w L9, także szybsza pamięć wbudowana (flash), czy wreszcie fakt, że procesory OMAP 4 były platformą referencyjną dla Androida 4.0, zawierającego zoptymalizowane pod ich kątem procedury.
Częścią składową OMAP 4430 jest GPU PowerVR SGX540, który w dzisiejszych czasach również nie zrobi na nikim wielkiego wrażenia swoimi osiągami, ale posiada wydajność w zupełności wystarczającą do zastosowań 2D oraz większości 3D. Warto przy okazji dodać, że w Swifcie L9 na potrzeby procesora graficznego zarezerwowane jest 256 MB pamięci RAM, co w konsekwencji pozostawia systemowi i użytkownikowi 768 MB.
Swifta L9 nie można nazwać urządzeniem przesadnie drogim, biorąc pod uwagę jego niezłą konfigurację sprzętową. Jednak w paru miejscach producent, tnąc koszty, nieco przesadził. Jednym z takich potknięć jest ilość wbudowanej pamięci. Z 4 GB dla użytkownika pozostaje około 2,3 GB. Mógłby ktoś powiedzieć, że od czasów Androida 2.2 (Froyo) problem małej ilości pamięci przeznaczonej na aplikacje można ominąć instalując znaczną ich część na karcie SD. Ogólnie trudno się z tym nie zgodzić, ale w wypadku L9 pojawia się istotny szkopuł. Otóż firmowa wersja Androida 4.0.4 dla tego telefonu, nie wiedzieć czemu, ma zablokowaną możliwość przenoszenia aplikacji na zewnętrzną kartę. Oczywiście można to ominąć wykonując root systemu, co umożliwia jego modyfikację, czy też zastąpienie całkowicie inną wersją, ale to raczej domena geeków, a nie przeciętnych użytkowników. Z drugiej strony 2,3 GB to całkiem sporo jeśli zrezygnujemy z instalowania ekstremalnie pamięciożernych aplikacji (głównie zaawansowanych gier). Nie od rzeczy będzie wspomnieć, że owe 2,3 GB to jedna wspólna partycja dla aplikacji i plików użytkownika, co jest w pewnym sensie zaletą (elastyczność w przeciwieństwie do sztywnego podziału na dwie osobne partycje), ale dla osób lubiących przechowywać w telefonie duże ilości muzyki, filmów, zdjęć, czy innych dokumentów konkluzja jest prosta – dodatkowa karta pamięci jest koniecznością. Swoją drogą, biorąc pod uwagę obecne ceny nośników flash, nie wiem co stało na przeszkodzie aby wyposażyć telefon w dwukrotnie większą pamięć. A 6,3 GB wolnej przestrzeni prezentowałoby się znacznie lepiej.
Znajdujemy się w idealnym miejscu dla zaprezentowania wyników benchmarków. Podchodzę do nich z przymrużeniem oka, ale zawsze łatwiej porównywać suche liczby niż subiektywne opisy. Oto rezultaty jakie podał mało miarodajny, acz niezwykle popularny Quadrant w wersji 2.1.1 oraz nieco bardziej rzetelny AnTuTu 3.1.1:

Quadrant próbuje wyjaśnić zaskakująco dobrą wydajność Swifta doskonałym wynikiem w operacjach We/Wy (czyli zapisem i odczytem dokonywanym na wbudowanej pamięci flash), ponadprzeciętnymi osiągami grafiki 2D i stosunkowo rączym CPU. To że Galaxy Nexus ma lepsze wyniki dla procesora nie budzi wątpliwości (wyżej taktowany OMAP 4460), skąd jednak bierze się dość znaczna przewaga L9 nad nim w dziedzinie RAM i flash? Czyżby drugi z koreańskich potentatów komórkowych zastosował jakieś rewolucyjne podzespoły? I skąd dysproporcja w wynikach 2D dla identycznych GPU? ?Twoje urządzenie? dorównuje tu Tegrze 3 z HTC One X! Mniejsza rozdzielczość ekranu Swifta (960×540) jest tylko częściowym wytłumaczeniem. AnTuTu studzi nieco emocje, choć rezultat nadal jest niezły, częściowo potwierdzając dobrą wydajność pamięci wbudowanej (szczególnie przy odczycie).
Do testowania samego GPU wybrałem Nenamark2 ? szybko wykonujący się benchmark, podający wynik w prostej, czytelnej formie ilości klatek na sekundę osiągniętej w renderowaniu przy pomocy bibliotek OpenGL złożonej sceny 3D. Rezultat, 32,5 fps, nie powala, ale też nie jest powodem do wstydu.
Do oceny szybkości renderowania stron WWW najczęściej stosowany jest SunSpider, pomimo że skupia się wyłącznie na efektywności wykonywania skryptów Javy. Ponieważ oprócz sprzętu duże znaczenie mają tu mechanizmy zaimplementowane w przeglądarkach, podaję krótkie zestawienie (wersja 0.9.1):
– Chrome 25.01364.123 – 1610 ms
– Firefox 19.0 – 1779 ms
– Opera Mobile 12.1.4 – 2060 ms
– Dolphin 9.3.1 – 2080 ms
– Internet 4.1.40401 – 2166 ms
Przypominam, że krótszy czas oznacza tu lepszy wynik.
Kontekst motywujący mnie do napisania tego testu nakazuje dokonać porównania: Samsung Galaxy SIII osiąga w Quadrancie sporo powyżej 5000 punktów, w AnTuTu powyżej 15000, w Nenamark2 prawie 60 fps, a wynik w SunSpider przy użyciu standardowej przeglądarki Androida (Internet) mieści się w przedziale 1100 ? 1450 ms w zależności od źródła informacji.
Sprzęt: wyświetlacz.
L9 może się pochwalić stosunkowo sporym ekranem LCD o przekątnej 4,7 cala i rozdzielczości QHD (960 na 540 pikseli) wykonanym w technologii IPS. Przy maksymalnym podświetleniu prezentuje się imponująco, ciesząc oko naturalnymi barwami (24 bity – 16,7 miliona kolorów) i perfekcyjną bielą. Oczywiście, jak to bywa w wypadku LCD, czerń nie zasługuje w pełni na swe miano, a jasność obrazu spada przy oglądaniu wyświetlacza pod większymi kątami, przy czym jest to bardziej dokuczliwe przy patrzeniu z boku, niż z dołu lub z góry. Jasność maleje mniej więcej proporcjonalnie do rosnącego kąta w zakresie 10 ? 40°, dalej zmiany są już minimalne. Pewne pojęcie o skali degradacji obrazu może dać poniższe zdjęcie. Ma ono raczej charakter poglądowy i nie aspiruje do roli ścisłego pomiaru, pomimo że starałem się zmusić kompaktowy aparat Kodaka do zachowania niezmienionej ekspozycji.

Na szczęście spadkowi jasności nie towarzyszy degradacja, czy też zafałszowanie kolorów, nie mówiąc już o inwersji poziomów charakterystycznej dla matryc TN.
Nie wiem czy istnieją wyświetlacze zdolne wyjść w pełni obronną ręką z konfrontacji z pełnym światłem słonecznego dnia. Swift L9 z pewnością takiego nie posiada, ale przy maksymalnym podświetleniu zapewnia dość przyzwoitą czytelność. Przy okazji wlepiam firmie LG kolejny punkt karny ? moim zdaniem w tej klasy smartfonie nie powinno zabraknąć czujnika oświetlenia, uwalniającego od konieczności częstego korygowania jasności.
Od jakiegoś czasu obserwuję z dużym zaciekawieniem morderczy wyścig producentów oferujących coraz większą rozdzielczość ekranów oraz gęstość upakowania pikseli i zastanawiam się czy osiągnie on kiedyś kres. Dla mojego wzroku, którego nie ośmielę się nazwać sokolim, ale też nieszczególnie upośledzonego, rozdzielczość ekranu L9 jest absolutnie wystarczająca – z dystansu 25 cm nie jestem w stanie dostrzec pojedynczych pikseli. Dorzucę jeszcze nieco bardziej obiektywny argument: przeliczenie elementarnych proporcji prowadzi do wniosku, że wielkość piksela ekranu Swifta rzutowanego na siatkówkę oka oddalonego o 20 cm jest identyczna jak piksela monitora Full HD 24′ oglądanego z dystansu 51 cm, co jest odległością dość typową. Ciężko jednak spotkać się z utyskiwaniami na kiepską jakość obrazu panoramicznych monitorów FHD.
W ekranie dotykowym, jak sugeruje nazwa, nie może zabraknąć odpowiedniego czujnika, określanego wdzięcznym, zapożyczonym mianem ?digitizera?. Jego jakości, czułości i precyzji w Swifcie L9 nie mogę nic zarzucić. Korzystając z ukrytego menu serwisowego (Hidden Menu) pokusiłem się o sprawdzenie maksymalnej ilości jednocześnie rozpoznawanych punktów dotyku. W kooperacji z jednym z członków rodziny udało mi się osiągnąć kres ? 12 punktów. Swoją drogą, nieustannie nurtuje mnie pytanie, w jakim zastosowaniu podobna nadmiarowość mogłaby okazać się przydatna?
Przepraszamy Autora, że musieliśmy w ten sposób opublikować ten test, na którym naprawdę musiał pracować. Niestety duża pojemność nie pozwoliła nam go zamieścić w całości bezpośrednio. Andrzej
Nie ma problemu. Dla desperatów gotowych przeczytać całość dostępny jest link do pełnej wersji. Natomiast natrafiłem na błąd w ostatnim linku („Podsumowanie”) redakcyjnej listy rozdziałów, który prowadzi do części dotyczącej aparatu.
Poprawione. Dziękujemy za wyrozumiałość 🙂
Najlepszy test LG 9 jaki czytałem. Autor się postarał. Brawo. Ps. Nie dzialła mi zakładka Podsumowanie.
test dokładny oraz długi..bardzo długi i trochę nudny, pod koniec czytania nie pamięta się co było na początku.
Przydała by się mała errata. W dniu kiedy pokazała się recenzja była dostępna już aktualizacja systemu do wersji 4.1 Jelly Bean z Qslide! A to jest bardzo ważna funkcja 🙂
JB na razie dostępny jest dla L9 pochodzących z wolnej sprzedaży. Obecni i przyszli posiadacze modeli operatorskich, bez umiejętności lub ochoty do „majsterkowania” (czyli najprawdopodobniej zdecydowana większość) muszą uzbroić się w cierpliwość.
Jestem jednym z tych desperatów, którzy zaczęli czytanie pełnego testu, dostępnego pod linkiem „podsumowanie”. Moje wrażenia? Jest to najbardziej profesjonalny test telefonu, jaki kiedykolwiek przeczytałem, za co należy się głęboki ukłon dla autora. Z drugiej strony tekst jest koszmarnie długi (70 tys. znaków bez spacji!) i zbyt drobiazgowy. Bardzo szczegółowe, wnikliwe i (z perspektywy zwykłego użytkownika) często zbędne opisy, mogą zanudzić na śmierć. Musiałem podchodzić do czytania tego testu kilka razy. Nie wiem czy komuś od Samsunga będzie się chciało przebrnąć przez całą treść. Tak czy inaczej, chylę czoła przed ogromem włożonej pracy, życząc powodzenia w konkursie.
Dziękuję za uwagi i gratuluję wytrwałości! Cóż, przyznaję ze skruchą że tekst spuchł w sposób niekontrolowany i jego finalna objętość zaskoczyła mnie samego. Może się to wydać nieprawdopodobne, ale sporą ilość wyników „badań” pominąłem.
Szczerze powiedziawszy to nie da się czytać tej recenzji, jest pełna profesjonalnego bełkotu, który zwykłego użytkownika nie obchodzi, jest za mało odczuć własnych z używania telefonu i wygląda to jak artykuł sponsorowany. Co z tego, że autor się napracował skoro nie ma z tego pożytku? Po prostu nuda jak flaki z olejem, już wolałem recenzje Lumii 900, której autor pozbawił S3 wad ale jakoś opisał zwięźle Lumie 900, Walkman też nie był zły bo autor skupił się na podpowiedziach jak z telefonu uczynić jeszcze bardziej sprawniejsze urządzenie, przy okazji wytknął też kilka istotnych wad i chyba tak powinny wyglądać wszystkie recenzje a nie tylko specyfikacja techniczna i marketingowy bełkot. Zastanawiam się czy tak trudno było zajrzeć do naprawdę dobrych recenzji Note2 i Camery, napisanych przez Sarakina i trochę „odgapić” na czym należy się skupić w recenzowaniu urządzenia?
Przyłącze się do wypowiedzi, sam widok ile tego jest przysparza o ból oczu, niemniej należą się gratulacje, że chciało się tyle tego pisać. Dla mnie jako zwykłego użytkownika telefonu lub potencjalnej klientki zniechęciło by mnie to… osobiście najbardziej podobały mi się recenzje Walkmana i Avili – przyjemnie opisane i rzeczowe.
Dwie uwagi.
1. Cytat z regulaminu konkursu: „Do drugiego etapu zakwalifikowanych zostanie 5 czytelników, których zadaniem będzie zrobienie testu swojego telefonu, który będzie opublikowany na telix.pl i odpowiedź na pytanie dlaczego go chcę zmienić na Galaxy S III.”
Dla mnie test nie jest tym samym czym recenzja.
2. W żadnym punkcie regulaminu nie znalazłem sugestii, że praca konkursowa powinna obchodzić „zwykłego użytkownika”.
@ BlasterM – tak jak Ty jako autor masz możliwość i wolność wypowiedzi tak czytelnicy i zainteresowani mogą się wypowiedzieć, jeżeli ktoś pisze że tekst jest za długi, czy zbyt szczegółowy to nie krytykuj go tylko za to. Może Twój test przyda się jakiemuś maniakowi, specowi, czy innemu hardcorowemu „napaleńcowi” dla którego tak szczegółowe dane będą przydatne (typu amplitudy itp), dla przeciętnego użytkownika jako potencjalnego nabywcy, owy tekst jest nie tyle nie przydatny, co za skomplikowany i zbyt szczegółowy. Wielu z opisanych zagadnień nie potrzebuje po prostu by zdecydować czy owy produkt zakupić czy nie.
@gonzo. Nie próbowałem kogokolwiek krytykować. Jeśli tak to zabrzmiało, mogę tylko przeprosić. Wyjaśniałem jedynie, że redagując pracę (choć miałem świadomość przyszłego opublikowania testu na łamach Telixa) skupiłem się w niej na wykonaniu regulaminowego zadania, a nie na dogodzeniu gustom możliwie najszerszego grona czytelników. Zadaniem tym w szczególności nie było również stworzenie poradnika zakupowego.
Test wyczerpujacy ale zbyt dlugi faktycznie ciezko przeczytac go od poczatku do konca za jednym razem 😉 zycze powodzenia
Mam nadzieje, że będzie oceniana jakość i przydatność recenzji. Plus za szczerość dla autora, recenzja nie musi być przydatna ani czytelna, grunt, że zadanie konkursowe odwalone, zero poszanowania czytelnika i redakcji.
Przebrnąłem przez test, jest rzeczywiście długi. W niektórych miejscach nie wszystko rozumiałem. Ale nie wiem skąd tyle negatywnych komentarzy. Jak za długi – nie czytać, jak za trudny – podszkolić się, a nie nazywać bełkotem. Ktoś to nazwał artykułem sponsorowanym. Ja myślę że niektóre komentarze są „sponsorowane”.
Kupiłam ten tel teraz żałuję ze go kupiłam musiałam go oddać do naprawy bo nie mogłam wchodzić w sms i dzwonić, za naprawę zapłaciłem 200 zl. Nie polecam :>
Hej jak wrócić z powrotem do ustawiania tapety bez jednoczesnego zmienia ekranu blokady? Dzieciak mi zaznaczył „nie pytaj więcej” i teraz gdy ustawiam tapetę to i ekran blokady dostaje taką samą a nie chcę. Pomocy!