
Cały przedni panel to jednolita tafla szkła, a po bokach znajduje się warstwa metalicznie błyszczącego plastiku. Tylna zdejmowana pokrywa to tworzywo sztuczne – matowe i wydaje się być odporne na zadrapania. Cała konstrukcja jest zwarta, a poszczególne elementy dobrze spasowane. Właściwie trudno się tu doszukać jakichś większych niedopatrzeń czy powodów do zachwytu: sprzęt jest solidny i do bólu poprawny, co w tym przypadku nie każdemu musi przypaść do gustu.
Grand X Pro bardzo pewnie leży w dłoni i naprawdę trudno wyobrazić sobie sytuację, żeby mógł wyślizgnąć nam się z ręki. telefon nie jest ani za duży, ani za mały – mierzy 113×66.1×9.4 mm i waży 146 g. Z przodu telefonu, oprócz dużego ekranu, znajdziemy trzy dotykowe przyciski znane każdemu użytkownikowi Androida: Back, Home i Menu.

Nad 4,5 calowym ekranem znajduje się głośnik osłonięty srebrna siatką. Natomiast po jego bokach umieszczono web-kamerę, do rozmów wideo, z jednej strony i diodę sygnałową z szeregiem czujników z drugiej. Dotykowy umożliwia odtwarzanie filmów w wysokiej jakości obrazu. W Grand X Pro zamontowano 4,5 calowy ekran o rozdzielczości 720 x 1280 pikseli. Jak na ten segment rynku, multimedia wyświetlane na takim ekranie są na przyzwoitym poziomie. Zarówno kontrast, jak i nasycenie barw jest dobre, można mieć tylko uwagi do słabych kątów widzenia. Jeżeli ktoś poświęcił sobie trochę czasu i przeczytał test Grand X In, to zapewne pamięta, iż dużo krytycznych uwag miałem do czułości zastosowanego tam wyświetlacza. Tutaj precyzja i szybkość reakcji na dotyk nie przysparza nam dodatkowej frustracji, chociaż mogło być lepiej. Szkoda także, że wyświetlacz niezbyt lubi się z promieniami słonecznymi – jeżeli przyjdzie nam zrobić zdjęcie, lepiej znaleźć trochę cienia, inaczej nasze fotki mogą trochę zaszokować, brakiem pełnej treści, jaką chcieliśmy je wypełnić. Po prostu ciężko cokolwiek zobaczyć na ekranie fotografując w pełnym słońcu. Ale to nie jest wada, tylko tego modelu, lecz większości smartfonów tej klasy produktowej. Warto dodać, że szkło montowane na wyświetlaczu Grand X Pro, wydaje się być dobrej jakości i odporne na porysowania. Pomimo, że prawdopodobnie przeszedł wiele w niezbyt delikatnych rękach redakcyjnych testerów, to jednak nie ma na nim widocznych rys.

Na górnej ściance zainstalowano wyjście słuchawkowe 3,5 mm oraz przycisk zasilania.

Na dolnym brzegu znajdziemy, Plus dla producenta, gniazdo miniUSB do ładowania telefonu i przesyłu danych.

Po stronie prawej znajdują się przyciski poziomu głośności.

Z tyłu znajduje się 8-megapikselowy aparat cyfrowy, z dioda doświetlającą. Niestety oczko aparatu wystaje dość znacznie nad powierzchnię. Musimy o tym pamiętać, za każdym razem kiedy kładziemy telefon, bo narażamy szybkę aparatu na porysowanie.

Slot na karty microSD i SIM (dostępne są także modele Dual-SIM) zostały ukryte pod pokrywą baterii. W kwestii baterii warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Coraz więcej producentów montuje stałe niewymienialne baterie, których ewentualna zmiana może zostać przeprowadzona tylko przez serwis. W przypadku naszego testowanego telefonu, także jest ona niewymienialna (mimo zdejmowanej tylnej klapki).
Coś jest nie tak z podanymi gabarytami. Ekran 16:9 o przekątnej 4,5 cala ma niemalże 100 mm wysokości. Przyglądając się zdjęciom trudno uwierzyć, że dolna i górna ramka mają razem jedynie 13-14 mm.
No szału nie ma szczerze mówiąc. W Antutu bardzo słabo, pozostałe rzeczy tez nie powalają. Jaka jest cena tego telefonu? Wersja In kosztuje około 700 zł, więc ten pewnie będzie droższy. Jak dla mnie nie warto zawracać sobie głowy.