Nawigacja uruchamia się od razu. Nie zarzuca nas żadnymi zbędnymi ekranami z aktywacjami czy dodatkowymi instalacjami.




Same oprogramowanie jest bardzo rozbudowane, ale jednocześnie bardzo intuicyjnie. Możemy w pełni spersonalizować ekrany nawigacji, a to w dzisiejszych czasach bardzo ważne.





Menu nawigacji składa się z kilku ekranów które przewijamy na boki palcem. Na ekranach nawigacji
znajdziemy:

  • mapę z aktualną trasą i naszym położeniem
  • stoper, który podaje dane na podstawie GPSu oraz czujników dołączonych do zestawu
  • wysokość terenu,
  • czas jazdy,
  • aktualną godzinę,
  • przebyty dystans,
  • obecną i średnią prędkość,
  • ilość spalonych kalorii ( coś co ucieszy szczególnie kobiety :).
  • Virtual Trener, który w postaci graficznej animacji pokazuje nam przewagę lub stratę do przeciwnika, a to sprawia, że jazda rowerem sprawia nam jeszcze większą prawdę.

Ustawiamy trasę i w drogę. I tutaj niestety doznałam drobnego rozczarowania. Niestety mapy załączone do EDGE 800 posiadają spore braki. Brakowało kilku pobocznych dróg, które były zaznaczone na pierwszej lepszej papierowej mapie, a takie drogi są jedne z ważniejszych dla rowerzystów. Nikt przecież nie wybiera się na Mazury, żeby jeździć po głównych drogach krajowych, a niestety z braku tych pobocznych dróg nawigacja chciała nas prowadzić po głównych drogach. I tutaj niestety nie odbyło się bez pomocy papierowej mapy czy maps.google. Przykładem może być trasa Tumiany – Biskupiec, gdzie GPS kazał jechać po głównej drodze, gdy obok niej leciała sobie spokojna droga z zerową ilością samochodów. GPS nie posiadał tej alternatywnej drogi.


Jedyne co uratowało te niedociągnięcia, to przeliczenie po bezdrożach. Funkcja GPSu, która pokazuje odległość od miejsca położenia do miejsca docelowego po linii prostej. Pokazuje nam ona czy nie zobaczmy z kierunku, ale nie prowadzi po konkretnych drogach. W takim przypadku możemy jechać w ciemno w drogi, których nie ma na nawigacji, ale nadal wiemy czy jedziemy w dobrym kierunku.


Również tłumaczenie na język polski mnie bardzo rozczarowało, wręcz momentami denerwowało – zwroty typu „Jedź po droga gruntowa”, „E do Warminska”, „Północ po droga”.

Bardzo przydatną funkcją okazała się baza punktów POI. Bez problemu odnieśliśmy potrzebne nam miejsca np. PKP w Kętrzynie czy nocleg w nad jeziorem.

Na pochwałę zasługuje również bateria, która spokojnie wystarczyła na 2 wycieczki po ok 30 – 40 km. W sumie jakiś dzień jazdy. Natomiast na drobny minus zasługuje ekran, który w mocnym słońcu jest słabo widoczny, ale nie jest to bardzo uciążliwe.