Wristy jest dostępny w sprzedaży w kilku wersjach różniących się kolorem bransolety silikonowej. Elementy obudowy zostały dobrze, a całość zapinana jest, po delikatnym uderzeniu bransolety o nadgarstek. Dla naszej wygody zaprojektowano kilka elementów dodatkowych ułatwiających noszenie Wristy: silikonowy futerał, bransoletę na nadgarstek, klips oraz smycz, które można przymocować do futerału. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne.

Wristy jest nadgarstkowym telefonem komórkowym, pozwalającym na odbieranie wszystkich połączeń przychodzących oraz wykonywanie czterech predefiniowanych połączeń wychodzących. Jak już z tej definicji wynika, funkcje samego telefonu są mocno ograniczone. Twórcy skupili się na maksymalnym uproszczeniu urządzenia, dlatego nie posiada ono klawiatury, tylko cztery przyciski do zaprogramowania numerów, z którymi dziecko może się połączyć. Wristy akceptuje jednak wszystkie połączenia przychodzące.

Do odbioru nawiązywania połączeń służy dotykowy wyświetlacz o rozmiarach 42 x 34 x 11,5 mm. Na ekranie rozmieszczono, jak się okazało podczas testów z dzieckiem, bardzo ergonomicznie takie funkcje i elementy jak: migającą diodę, która informuje o nadchodzącym połączeniu, klawisze dotykowe do odbioru i rozłączania połączeń / SOS, wskaźnik siły sygnału sieci komórkowej i stanu baterii, cyfrowy zegarek, oraz cztery przyciski ze zdefiniowanymi numerami telefonów. Dwom przyciski, w trakcie rozmowy dodali funkcję odpowiadającą za ewentualną korekcję głośności, i tak przycisk z oznaczeniem 4 ma funkcję „Podgłoś”, a 3 „Przycisz”. Warto podkreślić, że producenci pomyśleli o tak prozaicznej sprawie, jak możliwość zdefiniowania indywidualnej nazwy Wristy, która ku uciesze naszego dziecka widnieje na wyświetlaczu.

Wristy informuje o połączeniach przychodzących za pomocą alarmu wibracyjnego oraz opcjonalnie za pomocą migającej diody w kolorze białym. Telefon nie jest wyposażony w obsługę wiadomości tekstowych z innymi urządzeniami obsługującymi SMS -y i MMS -y przez połączenie komórkowe. Wristy nie jest wyposażony też w alarmy (np. budzik) i dzwonki dźwiękowe. Warto dodać, że także funkcja informująca o połączeniu nieodebranym nie jest dostępna. Niezależnie czy Wristy jest w stanie czuwania czy w stanie aktywnym nasze dziecko może zadzwonić na numer alarmowy 112. Migająca dioda w kolorze czerwonym sygnalizuje poziom naładowania baterii Wristy poniżej 10%.

Jeżeli przyjmiemy, że z prawej strony obudowy mamy gniazdo microUSB do zasilania, to po przeciwnej stronie znajdziemy kieszeń na kartę micro SIM. Tutaj ważna uwaga, karta SIM, którą wykorzystamy w telefonie nie może mieć blokady kodu PIN.

Na górnej ściance widzimy siatkę głośnika do rozmów. Jakość dźwięku podczas rozmowy jest dobra – głosy brzmią co prawda trochę nosowo, ale są zawsze dobrze zrozumiałe. Wristy umożliwia prowadzenie rozmów tylko w trybie głośnomówiącym, bez konieczności przykładania telefonu do ucha.

Dolną część obudowy konstruktorzy wykorzystali do umieszczenia przycisku fizycznego „Włącz / Wyłącz” (przycisk z literą W) i mikrofonu. Podczas testowych rozmów, odbiorcy nie skarżyli się zbytnio na ich jakość, więc można przyjąć, iż ta funkcja działa poprawnie.

Na uwagę oprócz samego urządzenia zasługuje również stworzona platforma, panelu administracyjnego na stronie internetowej www.wristy.com, za pomocą której konfigurujemy Wristy. Pełni ona rolę zdalnego pulpitu do zarządzania telefonem.

System umożliwi zdalną zmianę między innymi takich ustawień jak: nadanie Wristy indywidualnej nazwy, ustawianie czterech numerów telefonów oraz przypisanych do nich nazw, możliwość blokowania klawiatury czy ustalenie kodu pin.

To, na co warto zwrócić uwagę to unikalna w skali globalnej architektura takiego rozwiązania, dzięki której, właściciel ma pełną kontrolę nad urządzeniem, które nosi jego dziecko, a przypadku jego zagubienia lub kradzieży pewność, że osoba, która weszła w jego posiadanie nie może z niego korzystać.
Super poroniony pomysł.
Poroniony to ty powinienes zostac 15 lat temu gimbusie
A mnie się pomysł podoba i test pidpowiedzaiał mi jaki prezent mam kupić na Dzień Dziecka.
Biedne to twoje dziecko 🙁 Za co chcesz je karać takim dziadostwem? Już lepiej mu kup Szajsunga z Euro za 49zł.
Początki nieinwazyjnego czipowaniaa
Paskudny i wielki. Wątpię aby jakiekolwiek dziecko chciało nosić taki wynalazek.
Coś fantastycznego! Czegoś takiego już od dawna poszukiwałam, wreszcie jest! I wcale nie msi być noszony na ręku i wcale nie musi być noszony non stop. Wszystkiego należy używać rozsądnie i z umiarem! Uważam że to rewelacyjne rozwiązanie dla odpowiedzialnych rodziców i dzieci!
A mojej córce, gdy zapytałam czy Ci się podoba powiedziała tak. Nie wiem czy jej go kupię, ale wiem, że wypowiadają się krytycznie osoby, dla których używanie czegoś takiego to obciach, tylko że nie widzą tego oczami dziecka. Tak nawiasem to dla mnie głównym kierunkiem sprzedaży tego telefonu powinna być i nie żartuję to wieś. A dlaczego? W mieście z dziećmi idziecie na plac zabaw. A co robi rodzic na wsi?, wypuszcza swoją pociechę do piaskownicy, a sam zajmuje się gospodarstwem. Taki kontakt to jak dodatkowe oko na niego. Problem tylko, czy nie za delikatne to urządzenie do piaskownicy i zabaw na trawie.
Ubliżanie, wyzywanie to nie jest objaw kultury, inteligencji…. tylko podobnego poziomu jak przedmówca, mniej hejterstwa, proszę.
Tak to już jest w Internecie, ale to nie zmienia faktu, że pomysł na telefon dla dzieci całkiem spoko
Żadne dziecko w wieku „aktorów”z filmiku reklamowego nie założyłoby tego telefonu na rękę . Może w wieku 4 lat . Moja wnuczka w tym wieku sama wybierała na smartfonie rozmówców po zdjęciach w kontaktach . Naprawdę dzieci są bardziej rozgarnięte niż wydaje się „twórcom” tego badziewia . W pierwszej klasie większość dzieci całkiem sprawnie posługuje się większością funkcji telefonów . No i ta kasa , gdy można kupić pełnoprawne telefony poniżej 100zł .
Dziecko które ma 4 lata potrafi samo włączyć komputer i uruchomić bajki na youtube samo. A może nie umie pisać poematów ale wpisać wszystko co trzeba to oczywiście. Twórcy badziewia nie doceniają dzisiejszych dzieci które dziwią się że jakiś ekran nie jest dotykowy i mówią że jest zepsuty. Gdy dorośnie pokolenie 2010+ i to jeśli im na to czasy pozwolą, wprowadzą pomysły które dzisiaj nawet nie mogą się nam śnić.
Oczywiście to nie będzie działało w sieci Orange bo tam się nie da wyłączyć blokady PIN na żadnej karcie. To takie kolejne udziwnienie jak simlocki i brandowanie wszystkiego.
Zygmunt – ja mam Orange i nie mam PIN. Nigdy nie było. Znajomi z telefonami na kartę też nie mieli PIN. Zapewne PIN jest tylko w abo ale kto przy zdrowych zmysłach kupiłby małemu dziecku abonament.
a mnie sie ta koncepcja podoba, niedroga, za wiele nie narozrabiaja, jest kontakt, maja zegarek, super
gdyby byl ladniejszy to sam bym sobie taki sprawil
czemu mniej entuzjastyczny ?
skoro cos jest lepsze z niczego, to tylko sie cieszyc, co nie ?
LG Kizon. O połowę tańszy (w Play) , zdecydowanie ładniejszy, mniejszy, ma GPS i aplikacje lokalizacyjną dla rodziców. Z aplikacji rodzice mogą zdecydować, kto dodzwonić się do dziecka. Dłużej trzyma na jednym lądowaniu.