Wzorem wcześniejszych modeli z serii X, także i testowany model dysponuje aparatem o rozdzielczości 21 Mpx. Aparat wspomaga szybki focus i podwójna LED-owa lampa błyskowa.


Aplikacja aparatu ma kilka ciekawych ustawień. Menu z ustawieniami wysuwamy wykonując gest przesunięcia od lewej krawędzi do środka. Zastosowana soczewka pozwala, w dobrych warunkach oświetleniowych zrobić dobrej jakości zdjęcia, o naturalnych i przyjemnych dla oka barwach, z szeroką rozpiętością tonalną oraz dużą ilością szczegółów. Moto X Force jednak kiepsko radzi sobie w słabych warunkach oświetleniowych, co widać szczególnie po cyfrowym szumie i ogromnych problemach z łapaniem ostrości. Zdjęcia wykonujemy poprzez dotknięcie ekranu w dowolnym miejscu, co czasem zakłóca ustawienia i wychodzi nam niebyt udane zdjęcie.
Przykładowe zdjęcia:







Lenovo Moto X Force pozwala na kręcenia filmów w jakości Full HD (30 klatek/s). Nie odbiegają one znacząco od jakości zaprezentowanych zdjęć. Szkoda, że brak jest optycznego stabilizatora obrazu, bo trudno nam jest pozbyć się irytującego efektu trzęsienia, co obniża wrażenia estetyczne potencjalnego widza.

Akumulator o pojemności 3760 mAh Moto X Force nieco rozczarowuje. Przy „turystycznym” telefonie spodziewałbym się przynajmniej dwa dni średnio intensywnego użycia. W moim przypadku zazwyczaj wystarczalo energii na cały dzień, co nie jest rewelacyjnym wynikiem, ale dostatecznie dobrym.


Tak nawiasem, często ratowała mnie technologia TurboPower, która już po kwadransie ładowania akumulatora pozwalała na kolejne godziny korzystania z telefonu. Producent deklaruje 15 minut ładowania 13 godzin pracy telefonu. Dzięki szybkiej ładowarce naładowanie od 0 do 100% trwa zaledwie 1,5 godziny. Na czuwaniu zużycie baterii jest bardzo małe, przy włączonym Wi-Fi 1-2 % przez noc.