Telefony komórkowe z naładowaną do pełna baterią i zapisanymi numerami Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – 601 100 300 oraz numerem alarmowym 985, już w plecaku. Tak dla „spokoju ducha” przed wyruszeniem na szlak, w książce adresowej swojego telefonu zapisaliśmy jeszcze kontakty ICE, z numerami telefonów osób, które należy powiadomić w razie naszego wypadku – „Strzeżonego Pan Bóg strzeże” i wyruszamy więc w drogę.

Papierowe mapy, nieporęczne przewodniki, grube słowniki nie muszą już zajmować miejsca w plecaku lub walizce, ani też powodować naszej frustracji w trakcie zwiedzania z powodu niewygodnego użytkowania i zaangażowania obu rąk. Integracja smartfonów, w tym z wbudowanymi systemami geolokalizacyjnymi (np. Google Maps) czyni zeń doskonałe narzędzie umożliwiające nie tylko wirtualne zwiedzanie, ale także pomocne w odnalezieniu danego miejsca, wytyczeniu trasy dojazdu wraz z przedstawieniem szczegółowego planu podróży. Producenci telefonów, jak i oprogramowania nawigacyjnego zadbali bowiem o to, by smartfon mógł pełnić funkcję nawigacji samochodowej, pieszej oraz rowerowej. I co ważne, by była ona bezpłatna. Google proponuje bezpłatną nawigację do telefonów z systemem operacyjnym Android. Dlatego od razu sprawdzamy, czy nasze testowane smartfony sprawdzą się w roli, jako urządzenie ułatwiające dotarcie do celu. Na początek, krótka informacja, choć nawigacja i mapy Google są bezpłatne, to codzienna eksploatacja wcale nie musi być darmowa, bo ma związek z korzystaniem z transferu danych. Google Mapy – to nawigacje z dostępem do map w trybie online (w pamięci smartfonu można zapisać tylko fragment danego obszaru). Prawdą jest, że dedykowane urządzenia z pewnością odstawiają smartfony pod kątem dokładności i jakości odbioru sygnału GPS ale jeśli chodzi o pozostałe czynniki tj. rozmiar ekranu i wielofunkcyjność, to zdecydowanie smartfony biją nawigacje na głowę. Potwierdziły to także testy naszych urządzeń. Mapy Google może pobrać na swoje urządzenie z Androidem niemalże każdy, aplikacja najczęściej jest już domyślnie dostępna wraz z systemem operacyjnym. Za pomocą aplikacji możemy zaplanować trasę podróży, która zostanie wytyczona w dogodny dla nas sposób, a także sprawdzić lokalizację najbliżej położonych bankomatów, hoteli, restauracji i innych przydatnych punków. Sama aplikacja, w każdym z testowanych telefonów, podczas użytkowania spełniała swoją podstawową funkcję, jednak warto podkreślić kilka różnic, zarówno tych drobnych , jak i dość ważnych dla komfortu wędrówek. Większość z nich nawiązuje do używania nawigacji w samochodzie. Ta piesza wymaga innego podejścia, ale część uwag odnosi się także do takiego sposobu jej użytkowania. I nie mam na myśli dokładności map, szczególnie tych lokalnych, bo te same mapy były zaimplementowane w każdym z testowanych smartfonów, ale ergonomię ich używania. Po pierwsze widoczność w słońcu. Zapewne od razu powiecie, kto używa nawigacji na tak małym ekraniku, jaki oferuje LG Swift L3 II i będzie miał rację. 3,2-calowy IPS QVGA wyświetlacz o rozdzielczości 240 x 320 pikseli ze słabymi kątami widzenia, całkowicie zawodzi w słońcu. Ponadto trudno go obsługiwać podczas jazdy. Jeżeli chodzi o samo odnalezienie naszego położenia, to w każdym przypadku nie było z tym problemu. Nawigacja nawet w LG Swift L3 II prowadziła nas do celu podróży. Jednak tutaj bardzie sprawdzają się ekrany większe. Duży wyświetlacz Full HD TRILUMINOS Display for mobile o przekątnej 5″ z technologią X-Reality for mobile, wyposażony w funkcję skanowania progresywnego w rozdzielczości 1920 x 1080 Sony Xperia Z1, zapewnia komfortową obsługę nawet podczas jazdy, w trzęsącym się samochodzie podczas jazdy na wybojach. Ponadto gęstość pikseli wynosząca 441 piksele na cal sprawia, że obraz widoczny na tym telefonie jest ostry i jasny nawet w słońcu. Dzielnie konkurował mu tutaj także myPhone Next z 4,5-calowym wyświetlaczem IPS, który oferując rozdzielczość 960×540 pikseli charakteryzuje się naturalnym odwzorowaniem barw i dobrą widocznością także na zewnątrz, w jasnym świetle. Ponadto okazuje się, że Next ma nawet przewagę nad swoim „drogim” konkurentem w postaci dłużej działającej baterii. Akumulator o pojemności 2100 mAh spokojnie pozwolił nam nawigować przez ok. ½ h i mielismy jeszcze odpowiedni zapas energii, aby nakręcić trochę filmików i popstrykać zdjęcia. W przypadku Xperii z1 z baterią 3000 mAh, pomimo trybowi STAMINA niestety, ale musieliśmy, mieć w zapasie przygotowany w plecaku dodatkowy gadżet – przenośny „bank energii”. Tak nawiasem to najdłużej mogliśmy pracować z telefonem Swift L3 II, którego bateria ma pojemność 1540 mAh. Jak widać wielkość ma jednak znaczenie, przynajmniej gdy chodzi o konsumpcję energii.