Wilder EX130 jest zaskakująco lekka i zaskakująco elegancka – podobała się zwłaszcza koleżankom i to niezależnie od wieku, jak na telefony tego typu. Dodam, że córka znajomego już rozbila swoją skarbonkę:) Jest dobrze wykonana, świetnie leży w dłoni. Po wzięciu go do ręki nic w nim nie skrzypi, nie ugina się, a użyte materiały zapewniają stabilny, pewny uchwyt. Niestety wnętrze telefonu nie jest dobrze chronione i lepiej nie sprawdzać – jeżeli nie musimy, jego odporności na zawilgocenia. Używając EX130 trzeba pamiętać o jednym – niezwykle istotne jest staranne zamknięcie pokrywy baterii, bo wystarczy nawet minimalna nieszczelność, a po powrocie z wypoczynku na plaży czy basenu możemy być zmuszeniu do szukania serwisu. Dlaczego o tym piszę?, bo klapka zakrywająca baterię nie jest zabezpieczana np. dodatkowym zatrzaskiem, a po wyjęciu karty pamięci zdarzało mi się niezbyt dokładnie zamknąć pokrywę. Jedynie szczelnie zamknięta dobrze chroni przed kurzem.


Motorola praktycznie podeszła do modelu Wilder – pod ekranem mamy więc tylko przycisk ekranu głównego. Typowe i doskonale znane przez użytkowników rozwiązanie do obsługi połączeń „znikają”, gdy nie używamy telefonu – są bowiem dotykowe. Lewy służy wywołaniu opcji Menu, kolejny połączeń telefonicznych, trzeci prowadzi do wywołania aplikacji „wiadomości” a ostatni z prawej strony pełni funkcję „Książki telefonicznej”.

Żeby urządzenie było odporne na kurz, musi być szczelne. Żeby nie było żadnej fuszerki elementy najbardziej podatne na zabrudzenia muszą być dodatkowo chronione.


Dlatego producent zabezpieczył znajdujące się na lewej ściance obudowy gniazdo ładowarki oraz słuchawkowe mini-jack gumową zatyczką. Warto się upewnić czy po ładowaniu została ona dobrze dociśnięta, bo clubi lekko odstawać. Na górnej krawędzi obudowy znajduje się przycisk zasilania. Po prawej stronie znajdziemy klawisze głośności i aparatu.