Obsługa i ergonomia


Po rozpakowaniu przesyłki moim oczom ukazała się Motorola Gleam – z klapką. Urządzenie wyposażono w gładką, obudowę z materiałów o lustrzanym połysku z zewnętrznym diodowym wyświetlaczem oraz w aparat o rozdzielczości 2,0 MPix. Projekt jest ładny – połączenie grafitowej czerni z metalicznym srebrem (w takich szatach był testowany egzemplarz) zawsze jest eleganckie. Funkcjonalność – duży minus – bardzo łatwo zostawia się na nim tłuste odciski palców. I trzeba od czasu do czasu przecierać je o miękką tkaninę. To oczywiście problem wielu telefonów, dotykowych, jednak w tym przypadku brud jest szczególnie uciążliwy. Urody Gleam -zwłaszcza w nocy – nabiera dzięki animacjom i diodom LED, które rozświetlają telefon, gdy przychodzą wiadomości lub połączenia głosowe. Poruszenie klapką powoduje, że diody zaczynają mrugać, witając nas charakterystycznym dla Motoroli słowem Hello i jedną z kilku animowanych postaci (dziewczynki, królika, serce itp.) do wyboru. Gdy klapka jest już złożona na obudowie widzimy godzinę wyświetlaną przez kilka diod i oczko aparatu fotograficznego.


Wewnętrzny ekran robi bardzo dobre wrażenie. Ma wymiary 38 x 50 mm. Barwy są żywe, literki w dokumentach i na stronach WWW wyraźne i czytelne, a ikonki ładnie zaprojektowane, te parametry powodują, że korzystanie z telefonu jest przyjemnością. Niestety w słoneczny dzień na wyświetlaczu praktycznie nic nie widać. Pamiętać o tym należy zwłaszcza, gdy chcemy używać aparatu fotograficznego – rejestrowany obiekt zobaczymy dopiero po wejściu w zaciemnione miejsce, a wtedy może być już za późno i stracimy ciekawe ujęcie.


Gleam to jak pisałem współczesna wersja „brzytewki” Motoroli. Jak u poprzednika klawiatura to jedna płytka z wyżłobieniami na klawisze alfanumeryczne oraz przyciski funkcyjne. Przyznać muszę, że jej obsługa nie sprawia większych problemów. Telefon obsługiwało się bardzo dobrze i sprawnie. Same klawisze są bardzo wygodne, mają dobrze wyczuwalny 'klik’ oraz są dobrze podświetlone. Nie miałem kłopotów z wybieraniem właściwych klawiszy, obsługą menu, czy pisaniem wiadomości tekstowych. Jedyne moje zastrzeżenia wzbudza pięciokierunkowy manipulator, który należy naciskać bardzo precyzyjnie, aby wywołać daną funkcję.


Z prawej strony obudowy umiejscowiono uniwersalne złącze służące jako gniazdo ładowarki microUSB i klawisz głośności. Z przeciwnej strony znajdziemy 3,5 mm gniazdo zestawu słuchawkowego.


Przeciwieństwem klapki telefonu jest jego spód. Tył Motoroli Gleam powleczony jest cienką warstwą gumy, dzięki czemu urządzenie pewnie leży w ręku i nie ślizga się. Po zdjęciu tylnego panelu zobaczymy baterię, i z lewej strony slot na kartę microSD.