Domowa rewolucja, czyli Mama wraca do pracy
Codzienność z maluchem to prawdziwa jazda bez trzymanki. Jak wyjść z niej cało?
Co innego nosić maleństwo w brzuchu, głaskać, czuć, jak kopie, a co innego mieć je przy sobie 24 godziny na dobę. Malutkiego, bezbronnego człowieczka, który ma swoje wymagania. A ty jesteś u niego na służbie, i tak będzie przez najbliższych kilka lat. Żegnaj, swobodo. Chcąc nie chcąc, stajesz się perfekcyjną panią domu: prania, sprzątania, prasowania masz trzy razy więcej niż zwykle. A przecież trzeba jeszcze coś jeść (karmisz, więc ciągle jesteś głodna). Najchętniej zjadłabyś konia z kopytami. Ech, marzenia… Chwytasz w locie krakersa i ubierasz szkraba. Zbliża się pora spaceru. Spacer, dobre sobie. To jak wyprawa na Mount Everest z pełnym ekwipunkiem: pieluchy, chusteczki, zapasowe ubranko, kremy różnej maści, wózek. Do diabła, klniesz na niego, na czym świat stoi, w sklepie wydawał ci się taki lekki! Odkrywasz, że padłaś ofiarą marketingowców. Nie ma czegoś takiego jak lekki wózek.
Uf, bycie rodzicem nie jest łatwe! Gdy dochodzisz do tego odkrywczego wniosku, twój partner oddaje się ciężkiej pracy. Cóż, ktoś musi. Pobladł, wychudł, nerwowy się zrobił. Ze stresu, powiada. W telewizji nic tylko: Kryzys, kryzys. A dziecko kosztuje.
Misja specjalna
Ale nic to, on zaciska zęby i haruje po godzinach. Nie możesz być gorsza. Owszem, czasem popłakujesz po nocach, ale zaraz przywołujesz się do porządku. Z uśmiechem na ustach przewijasz, karmisz, przytulasz maleństwo. Gotujesz obiad z deserem. Czujesz, że masz misję. Czujesz się niezastąpiona. Matka dziecku, żona mężowi i pracownik miesiąca. Dlaczego, do diabła, nikt tego nie zauważa?!
W końcu sama przestajesz się cenić.
Stop. Zagalopowałaś się. Nie tędy droga. Zamiast popadać w coraz większą frustrację, pomyśl wreszcie o sobie. To najlepszy czas na zmiany.
Kończy ci się urlop macierzyński i stajesz przed dylematem, co dalej. Nie możesz sobie pozwolić na bezpłatny urlop wychowawczy, no way. Wróciłabyś do pracy, ale… No właśnie ale… Jak pomyślisz, że masz co dzień biegać dziesięć godzin na obcasach w korporacji, robi ci się słabo. Bo to oznacza, że twoim wychuchanym maleństwem będzie się zajmować niania. A ta, wiadomo, choćby była najbardziej wykształcona, miała serce na dłoni, zawsze pozostanie obca. A co, jeśli twoje dziecko przywiąże się do niej tak, że to ją, a nie ciebie, będzie witać piskami radości? To się jeszcze nie stało, ale już czujesz bolesne ukłucie w sercu. Żal zostawiać kochane maleństwo, to samo, o którym nieraz myślałaś, że przez nie niechybnie zwariujesz do rana.
Nie roztkliwiaj się. Przypomnij sobie – to nie o tobie przypadkiem mówili: „Rzeczy niemożliwe załatwia od ręki, na cuda trzeba poczekać”?
Witaj w świecie telepracy
Zaproponuj szefowi telepracę. Wniosek o taką formę zatrudnienia nie jest dla szefa wiążący, może się zgodzić, ale nie musi. Ale w kodeksie pracy jest przepis, który mówi, że podczas urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego kobieta może pracować, nie tracąc prawa do świadczeń, pod warunkiem, że łączy tę pracę z opieką nad dzieckiem. Możesz dzięki pracy zdalnej dorabiać nawet w dawnej firmie.
Dla kogo telepraca?
Zastanów się, może choć część swoich zadań mogłabyś wykonywać z domu? Jeśli jesteś grafikiem, redaktorem, tłumaczem – praca zdalna to coś dla ciebie. Architekt, projektantka mody, księgowa nie potrzebuje firmowego biurka, by efektywnie pracować. Najlepsze projekty powstają często nocami w domowym zaciszu.
Argumenty dla szefa
Przyjmij, że szefa nie obchodzą twoje interesy, on dba o firmę. Dlatego powiedz, jakie firma będzie miała z twojej telepracy korzyści. Jeżeli będziesz wykonywać swoje zadania w przyjaznym otoczeniu, będziesz zadowolona z pracy, a twoja efektywność wzrośnie, co przyniesie widoczne efekty biznesowe. Nie daj sobie wmówić, że tylko dlatego, że jesteś matką, jesteś gorszym pracownikiem. Tak nie jest! Dzięki temu, że masz dziecko, zyskałaś nowe umiejętności: odpowiedzialność, efektywność, umiejętność doskonałego planowania, szybkiego podejmowania trafnych decyzji, wielozadaniowość, umiejętność pracy pod presją czasu… Codziennie ćwiczysz podzielność uwagi, rozwijasz empatię i skuteczne komunikowanie się, wprawiasz się w negocjacjach, gdy twój zbuntowany dwulatek kolejny raz mówi: „nie”. Jesteś jak najlepszy strateg.
Powtarzaj to sobie codziennie, a dzięki telepracy rozwiniesz skrzydła. Popatrz w lustro: ta piękna, uśmiechnięta, zadbana i zadowolona z życia kobieta to ty. Tym razem też ci się uda. A praca w systemie home office może się okazać największą przygodą twojego życia.
źródło: Timmyjob
Adrian Biłgorajski
Gniot o niczym. Jak już coś takiego tu umieszczanie to doradzcie gdzie taka prace zdobyć i jakie są stawki oferowane za wykonane zadania. Jak nie macie pomysłu na dobry artykuł to go w ogóle nie piszcie albo zaplaccie jakiejś mamie lub ojcowi, który siedzi w domu i umie coś ciekawego napisać a zrobi to lepiej za was. Pozdrawiam 😉
bez przesady, wejdź np. na jakiś portal dla architektów, dział praca, jest wiele ofert pracy zdalnej.
bla, bla, bla o telepracy etatowej, która w Polsce praktycznie nie istnieje