mBank wprowadza nową odsłonę mTransferu. Jeden z największych systemów szybkich płatności za zakupy w internecie został wzbogacony o ubezpieczenie.
Wybierając płatność za pośrednictwem mTransferu, klient zostaje automatycznie przeniesiony na stronę logowania do nowej bankowości elektronicznej banku. Nie trzeba wypełniać formularzy, podawać numeru konta i adresu odbiorcy czy wpisywać kwoty do zapłaty – wszystkie dane podstawiają się automatycznie. Pieniądze trafiają do odbiorcy natychmiast, co znacznie przyspiesza proces obsługi zamówienia. Co więcej, płatność mTransferem można wykonać zarówno z konta indywidualnego lub firmowego, jak i karty kredytowej, kredytu gotówkowego czy limitu kredytu odnawialnego.
Jednocześnie mTransfer jako pierwsza usługa do płatności internetowych w polskiej bankowości, został wzbogacony o możliwość skorzystania z ubezpieczenia. Jeśli klient nie otrzyma przesyłki lub jej zawartość będzie inna od deklaracji, odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia pokryje całą wartość transakcji z mTransferu – łącznie z kosztami wysyłki.
Aby skorzystać z ubezpieczenia z nowym mTransferem nie trzeba podpisywać umów, ani wypełniać formularzy. Wystarczy zaznaczyć odpowiednią opcje podczas płacenia w systemie mTransfer. Ubezpieczenie kosztuje jedynie 5 proc. wartości transakcji przy zakupach o wartości do 1000 zł oraz 3 proc. przy większych zamówieniach. Minimalna kwota transakcji wynosi 100 zł, a maksymalna 10 000 zł.
mTransfer dostępny jest w większości sklepów operujących on-line.
źródło: mBank
Kan
3 procent to sporo. Chyba wolę ostrożniej dobierać transakcje…
Tyle to pomocne, co zgłaszanie oszustwa do operatora platformy handlowej.
Najpierw trzeba mieć zgłoszenie przestępstwa na Policję ,a dopiero później można wypełniać formularz zgłoszenia szkody.
Dużo fatygi, pewnie długi czas oczekiwania i ciąganie po komisariatach i sądach.
IMHO dla niewielkich kwot niewarte zachodu-oszust i tak pozostanie bezkarny.
Procedura zgłaszania oszustwa jest czasochłonna, ale warto to robić. Ja na przykład odzyskałem kasę (po kilku latach, ale zawsze).
@Rork Oczywiście że warto zgłaszać. Nawet dla samej zasady. Aby oszuści wiedzieli że ktoś będzie zgłaszał nawet drobne kwoty. Denerwuje mnie bardzo podejście wielu osób które nie zgłaszają drobnych oszustw – bo jak to twierdzą nic to nie da a kwota mała i szkoda zachodu. Dzięki temu oszust ma wolną drogę do dalszego oszukiwania. A nawet jak ujęcie oszusta jest nie możliwe to policja będzie miała gorsze statystyki wykrywalności co z kolei przyczyni się do tego że będą się musieli bardziej przykładać.
Do Adako. Moja sprawa w sądzie ciągnęła się przez ponad roku !! W sądzie byłem z 5x co kilka miesięcy. Samo zbieranie dowodów przez policję trwało 4 miesiące. Zgłaszać powinno się zawsze, ale prawo powinno być zmienione. Teraz to poszkodowany i oszust ponoszą podobne koszty finansowe związane ze sprawą w sądzie. Co mi z tego, że oszust zamiast porządnej kary finansowej ma wyrok w zawieszeniu. Wychodzi z uśmiechem na twarzy z sądu, przez 2 lata będzie musiał uważać jak i kogo oszukuje i tyle !! Pewnie wielokrotnie mówił ludziom wprost, a co mi zrobisz, idź z tym na policję. Drugi raz sam się zastanowię, czy złożyć doniesienie, czy warto …
Adako „Denerwuje mnie bardzo podejście wielu osób które nie zgłaszają drobnych oszustw – bo jak to twierdzą nic to nie da a kwota mała i szkoda zachodu.” Nie wiń ludzi za takie podejście, bo ono jest czymś konkretnym spowodowane. Procedury sądowe często właśnie się temu równają, że „szkoda zachodu”
Ale chyba mBank nie zapłaci dopóki nie zgłosić się oficjalnie oszustwa? Wtedy mbank dostanie zwrot od oszusta, czy my podwójnie (od mbanku i od oszusta)?
Zasadnicze pytanie, czemu kieruje do nowego ( nowej wersji) serwisu transakcyjnego? Zaczyna się siłowe propagowanie nowego serwisu który jest strasznie ociężały i przeładowany nowymi wodotryskami. Zresztą na forum mBankowym są całe dyskusje i setki klientów krytycznie nastawionych do tego nowego serwisu
Przecież stary i tak zaraz wyłączą. To co to za propagacja.
z tego samego powodu dla którego w IKEI chodzi się labiryntem po całym sklepie, żeby dojść do kasy.
Jeśli cała procedura ma wyglądać tak, ze trzeba zgłosić i z tym do zwrotu, to może i jest to jakieś zabezpieczenie, ale najlepiej chyba samemu być ostrożnym i korzystać z zaufanych sprzedawców. Oczywiście można się też naciąć z niby zaufanym, ale wtedy i tak mamy szanse na zwrot, bo tak trzeba zgłosić i tak. A płacić kilka procent przy każdym zakupie, chyba się nie kalkuluje.
Odnośnie wypłaty odszkodowania – maja na to 30 dni, wiec nie będzie trzeba długo czekać.