Jak dowiedziała się Wirtualna Polska, Biedronka ma własny pomysł na eliminację gotówki z obiegu. Wspólnie z firmą ICP Polska pracuje nad systemem płatności mobilnych. Rozwiązanie opiera się na przedpłaconym rachunku, który należy najpierw zasilić, np. z konta bankowego. Na razie nie wiadomo jaki bank będzie obsługiwać płatności. Dyskont chce ustalić opłatę interchange w płatnościach mobilnych na poziomie 0 proc.
Sposób działania ma być następujący: klient ściąga z Internetu aplikację, która działa w systemie off-line. Podchodząc do kasy w Biedronce, trzeba będzie mieć włączony telefon, uruchomić na nim specjalny program i wprowadzić kod PIN, dlatego w sklepach dostępne będą hotspoty Wi-Fi – podaje Wirtualna Polska.
Serwis twierdzi, że zmiana nastąpi jeszcze w tym roku. Jeśli potwierdzą się nieoficjalne informacje WP o planach sieci, to Biedronka może wskazać drogę innym handlowcom.
źródło: Wirtualna Polska
Kan
To jakaś hipokryzja ze strony biedronki. Do dzisiaj w żadnym sklepie biedronki nie można płacić kartą, bo szkoda im kasy na terminale.
Jak przesłać z telefonu na kompa i odwrotnie bluethoothem zdjęcia i filmy.
Kolejna wirtualna portmonetka, która zamraża nam pieniądze. Za dużo lipa, bo mogą procentować w tym czasie na zwykłym koncie bankowym. Za mało – też lipa, bo pójdziemy do biedronki, a okaże się, że wydamy więcej niż mamy i zonk.
Może to i jest wirtualna portmonetka, ale gdyby istniał sposób jej natychmiastowego „napełnienia” i opróżnienia (potwierdzonego hasłem SMS’owym) to raczej mało kto by narzekał. Przecież to znacznie lepsze rozwiązanie niż znalezienie się w sklepie, gdzie nie można zapłacić kartą, z pustym portfelem. Liczę tylko, że te rozwiązanie będzie współpracowało z mBankiem lub jeszcze lepiej Alior Sync, ale w tym przypadku pewnie bez 5% bonusu.
Akurat w to nie wierzę, bo takich wirtualów już na rynku jest wiele i nikt na razie w sposób szybki i dogodny tego nie wypracował.
Co drugi emeryt ma pewnie kartę płatniczą, a nie wyobrażam sobie biegających emerytów szukających na komórce wifi w sklepie.
Telefon Samsung GT-S5620 to dobry telefon.
mam problemy z WI-FI jakiś błąd dns, pewnie karta wbudowana w płytę źle działa co robić ?
Nie na terminale tylko zlodziejskie prowizje sięgające 1,5-1,7 % transakcji
Na jedno wychodzi. Ale biedronka bije rekordy sprzedaży i dochodów, więc dałaby trochę wygody Klientom, a nie żebym tam za każdym razem z gotówką musiał biegać i szukać bankomatów w okolicy. Wolę iść gdzie indziej przy okazji jeśli mam wybór w okolicy.
Już widzę biedotę – czyli główną klientelę Biedronki, jak płaci smartfonem, to chyba jakiś surrealistyczny żart… ;D
to dzięki biedronce wszyscy się dowiedzielismy, ze koszty (dla sklepow) korzystania z karty sa najwyższe w Europie !! roznice sa kilkukrotne, operatorzy kart twierdzili, ze bez wysokich prowizji nie będzie się rozwijal bezgotówkowy handel i nowoczesne formy platnosci. Biedronka chce pokazac, ze bez kart, dużo nowocześniej, można placic bezgotówkowo. Zasilenie „telefonu” oczywiście tak jak karta, masz konto w banku i płacisz karta lub telefonem
Ja się tam dzięki biedronce niczego nie dowiedziałem, poza tym, że ma rekordowe dochody i że było kiedyś dużo afer na jej temat. A ta płatność to niewypał, nie w tych czasach i nie dla takich odbiorców. To nie NFC, tylko bardziej uciążliwy system, do tego równie mało bezpieczny.
Fakt , oplaty interchange sa w Polsce, zawyzone . Jednak wszystkie duze sieci maja te oplaty indywidualnie negocjowane , sporo nizsze niz srednie 1,7% Coroczny PRZYROST zyskow Biedronki to kilkanascie % Czy roczne koszty rzedu 0,5% to tak duzo dla tej sieci? To moze nie beda placic np za prad bo to tez koszty. Przypominam, ze w kiesz eniach Polakow znajduje, sie ok 32 mln kart platniczych . Dzis nawet zasilki dla bezrobotnych ,czy socjalne wyplacane sa na konta . Pazernosc Biedronki jest lekcewazeniem klientow
Lucek, mamy kryzys, trzeba oszczędzać…
Petro Powtarzam – Biedronka notuje coroczny przyrost zyskow rzedu kilkunastu % To jest kryzys ? Jeronimo Martens wiekszosc zyskow ma z Biedonki I uciekl z podatkami do Belgii(?) Zamiast pojsc na reke ok 32 mln posiadaczy kart w Polsce Biedronka kombinuje .
Nie gorączkujcie się 🙂 Mam trochę więcej informacji na ten temat. Wg mnie Biedronka dobrze kombinuje. Testy przeprowadzane były na komórkach z Java i dostępem do Internetu. Co z tego wyjdzie… zobaczymy.
Wszyscy się się tak pchają na te konta bankowe i karty płatnicze… a czemu by nie brać z konta użytkownika prepaid ?
Przykład: Kowalski (ma na koncie np. 100zł w prepaid) idzie do sklepu np. takiej Biedronki > pakuje produkty do koszyka/wózka > podchodzi do kasy i kasjer(ka) skanuje kody kreskowe produktów i sumuje koszt zakupów na np. 50zł, po czym urządzenie do płatności generuje kod transakcji > Kowalski na swoim telefonie wpisuje kod USSD np. *729*kod transakcji# i zatwierdza następnie system wyświetla dane sklepu (np. nazwa i adres) i prosi Kowalskiego o autoryzację kodem PIN > Kowalski podaj kod i zatwierdza go > Kasjer(ka) otrzymuje informacje o zapłacie > Kowalski z uśmiechem na twarzy wraca do domu z zakupami 🙂
Opcja wydaje mi się lepsza byłaby ona ogólne dostępna dla dzieci, dorosłych i ludzi starszych. Wystarczył by jedynie telefon a nie telefon z systemem Android czy obsług płatności NFC.
HEH, już widzę te tłumy wbijające kody. Ma Pan okulary? Nie, a Pan, nie. Jeden petent kupujący zakupy 30 minut. A na koniec ooo, zabrakło pieniędzy z prepaid. Albo ooo, nie wiedziałam, że to takie drogie, ja tego nie chcę, proszę wycofać transakcję – kodem. Bateria się rozładowała podczas transakcji, albo telefon się zawiesił i znowu kolejki, generujące inne kolejki. Poza tym nie w biedronce.
whozaa: Kody USSD są przynajmniej bardziej praktyczne niż aplikacje Java lub inne. 🙂
Wypowiesz to słowo, zdobędziesz fortunę
14 gru 12, 17:16 Onet
Aleksandra Kozicka-Puch Onet
Banalne, angielskie „play” przyniosło Łukaszowi fortunę. Dzisiaj nie musi odzywać się do nikogo. Wszyscy raczej mówią do niego, starając się na wyścigi spełnić jego zachcianki i marzenia.
fot. Shutterstock
Zobacz także
W Chinach e-handel wypiera tradycyjną sprzedaż
W Chinach e-handel wypiera tradycyjną sprzedaż
Obroty dwóch największych chińskich portali handlowych Tmall.com i Taobao.com wzrosły do 1 bln juanów (160 mld… Zobacz więcej 20 gru 12, 16:38
W sieci kwitnie handel działkami
W sieci kwitnie handel działkami
Oferty kupna lub sprzedaży działki zamieszczone w internecie przekonują bardziej niż autorytet pośredników… Zobacz więcej 11 gru 12, 05:59
UE ostrzega ws. warunków sprzedaży gier, książek i muzyki online 6 gru 12, 15:08
Przedświąteczny handel w sieci już bije rekordy 5 gru 12, 06:00
internet (1789) zobacz więcej handel (2867) zobacz więcej
Daniel Dryzek, początkujący biznesmen branży technologicznej, w obrót handlowy domenami internetowymi wszedł sześć lat temu. Kolonizacja wirtualnego świata była jeszcze w powijakach. Ale w Stanach Zjednoczonych za najlepsze adresy płacono już miliony dolarów. Pierwszą domeną przedsiębiorcy był serwis hobbystyczny bestbook.pl. Po kilku latach Dryzek sprzedał go w pakiecie za kilkaset tysięcy zł. Zarejestrowane później adresy takie jak liga.pl, poker.com, mieszkaniaonline.pl oraz strefabiznesu.pl rynek wycenił na ponad 20 tys. zł każdy.
Dzisiaj przedsiębiorca jest jednym z najaktywniej inwestujących w domeny w kraju. W swoim e – portfolio ma kilka tysięcy adresów, których roczne utrzymanie kosztuje powyżej 100 tys. zł. Dryzek jest poza tym założycielem rejestrującego domeny serwisu Domeny.org (obecnie Active24) i prowadzi pod nazwą MeetDomainers spotkania zajmujących się obrotem nimi przedsiębiorców. Prócz handlu adresami zarabiają oni umieszczając na stronach linki reklamowe. Najlepsze dają nawet kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie.
REKLAMA
Hossa wirtualnych adresów
W „polskiej”, wirtualnej przestrzeni, według ostatnich szacunków, zarejestrowanych jest blisko 3 mln domen, unikalnych adresów internetowych, do których przypisana jest realna maszyna (serwer) z zapisaną w pamięci stroną. Aby przejąć nowy adres, trzeba przesłać i potwierdzić dane i wnieść niewielką opłatę (kilkanaście zł) do firmy zajmującej się rejestracją. Już istniejące domeny natomiast można kupić na wirtualnych giełdach (na przykład nazwy.pl, gielda–domen.pl, ovh.pl). Obecnie ofert sprzedaży jest około 150 tys. Ich ceny, w zależności od szacowanego przez rynek potencjału generowania ruchu, wynoszą od kilkudziesięciu do ponad 100 tys. zł.
Obrót domenami odbywa się szybko. Niektóre adresy nawet kilka razy w tygodniu zmieniają właścicieli, jedne są zwalniane, inne rejestrowane na nowo. Dlatego wielu przedsiębiorców do zarejestrowania domeny zatrudnia wyspecjalizowane firmy, która monitorują status i handel adresami. Przejęcie domeny, w zależności od końcówki i spodziewanego czasu realizacji usługi, kosztuje od 15 do 60 zł. Za pozwalający dotrzeć do większego grona odbiorców adres zakończony tzw. określeniem .eu trzeba zapłacić więcej: od 20 – 30 euro. Zdolność generowania ruchu jest natomiast testowana w tzw. usłudze DNT (Domain Name Tasting).
– Do tego dochodzą wydatki na utrzymanie adresów, bo muszą być one najczęściej raz w roku opłacane – informuje Tomasz Latoszek z serwisu nazwa.pl. – Często się zdarza, że nazwa dużo nie kosztuje, ale jej odnowienie jest drogie. Dlatego przed zakupem koniecznie trzeba poznać szczegóły transakcji. Poszczególne serwisy mają bowiem różną politykę sprzedaży wirtualnych produktów.
Manifest zachowań absurdalnych
Na wykupionych adresach czasem nie musi dziać się dużo, aby przynosiły gigantyczne dochody. Fundacja Krystiana K., młodego przedsiębiorcy, na całym świecie rejestruje domeny z końcówką .org. Na stronach niczego nie można kupić, ani sprzedać. Chłopak nie świadczy żadnej usługi, ani nie przekazuje wiedzy. Zamieszczane na stronach manifesty zachęcają jedynie do tzw. zachowań absurdalnych. „System w którym żyjemy wymaga tego, aby za wszystko płacić. Nie oferuję Ci niczego. Nic nie chcę Ci sprzedać, niczego ode mnie nie dostaniesz. Możesz jednak wykonać rzecz, z punktu widzenia logiki systemu, absurdalną – wykonać SMS, który będzie kosztował 10 dol. Zrobisz coś co nie mieści się w logice systemu i staniesz w poprzek niego. Ale otworzysz się na inną rzeczywistość. Zrobisz rzecz absurdalną” – pisze Krystian. – Strony mają kilkaset tys. odsłon miesięcznie, średnio 1 proc. internautów naciska na klawisz pozwalający wysłać wiadomość. Dlaczego to robią? Nie wiem, może z ciekawości? W USA ludzie chętniej wykonują absurdalne przelewy. Europejczycy są bardziej oszczędni. Oczekują w zamian korzyści – mówi Ronald Schwartz, analityk branży z serwisu The Next Web.
Krystian zarabia na rozliczeniach z operatorami telefonii komórkowych. Wysyłane z jego strony SMS należą do obłożonego zwiększoną opłatą tzw. segmentu premium. Mimo tego, że chłopak dostaje średnio 10 proc. ich wartości, jest milionerem. W rozmowie z dziennikarzami francuskiego tygodnika Charlie Hebdo pokazuje stan konta, na którym widnieje kwota 5 mln 548 tys. euro (ponad 16 mln zł). – Ale to tylko jeden mój rachunek – mówi dziennikarzom. – Podobne mam w banku angielskim, francuskim i kilka w Szwajcarii.
Działalność chłopaka była prześwietlana przez amerykański urzędu skarbowy oraz instytucję chroniącą prawa konsumentów. Jednak wielomiesięczne kontrole nie wykryły niczego nagannego. – Ludzie chcą wyzwolić się z męczącego systemu – przekonuje młody apostoł absurdu.
Ogromne dochody może przynieść także rejestracja słowa pośrednio lub bezpośrednio związanego ze znaną korporacją (legalny tzw. cybersquatting). Jest bardzo prawdopodobne, że prędzej czy później firma mająca w nazwie zarejestrowane słowo będzie chciała użyć go w swoim wirtualnym adresie, zgłosi się więc do właściciela z odpowiednią ofertą. Cybersquatterzy przechwytują wiele związanych ze znaną organizacją domen najwyższego, możliwego poziomu (.com, .org, .net). Po wykryciu, że słowo zostało wcześniej zarejestrowane, mająca je w nazwie organizacja może co prawda zarzucić właścicielowi, że słowo zostało przejęte bezprawnie. Kwestie sporne rozwiązywane są przez Polubowny Sąd ds. Domen Internetowych. Ale gdy adres składa się ze słowa używanego powszechnie (na przykład dom, auto, czy gazeta) sąd zwykle odrzuca zarzuty. Spory często rozwiązywane są przez negocjacje, w których, co oczywiste, argument finansowy odgrywa zasadniczą rolę.
Dwa lata temu na słowie „play” majątek zarobił Łukasz J., który w 2008 roku zarejestrował adres http://www.play.pl. Początkowo chłopak chciał prowadzić, poświęcony grom wideo, blog. Potem jednak zorientował się, że taką nazwę przyjęła sieć telefonii komórkowej. Nie spodziewał się gratyfikacji, ale postanowił zaczekać. – Liczyłem na to, że może chociaż zaproponują mi robotę – śmieje się chłopak.
Zdumienie jego było wielkie, gdy trzy lata temu zgłosili się do niego przedstawiciele operatora i za domenę zaproponowali setki tysięcy zł. Łukasz za pożyczone pieniądze wynajął prawników i negocjatorów. W 2010 roku wielomiesięczne negocjacje dobiegły końca i cenniejsze niż złoto cztery litery zostały sprzedane. W środowisku osób obracających domenami mówi się, że słowo przyniosło chłopakowi kilka mln zł.
Łukasz nie chce mówić na co wydał pieniądze. Przekonuje jednak, że po skończeniu studiów będzie pracował. – To przyjemne uczucie, gdy człowiek staje się bogaty – mówi. – Ale po jakimś czasie okazuje się, że wiele się nie zmienia. Najważniejszych rzeczy, takich jak miłość, czy zdrowie, nie można kupić za kasę. Nigdy też nie sądziłem, że na świecie jest tylu oszustów, złodziei, naciągaczy i prostytutek, którzy do pieniędzy ciągną jak pszczoły do miodu. Z początku rozrzucałem kasę. Dzisiaj już o niej nie mówię. W ogóle odzywam się rzadko. Wszyscy raczej mówią do mnie.
Słowo pochodzi od Boga
Ale prawdziwi domenowi multimilionerzy mieszkają w Stanach Zjednoczonych. Za potentatów branży uważani są Rick Schwartz i Frank Schilling, którzy, jak oszacował amerykański miesięcznik Forbes, zarabiają kilka milionów dolarów rocznie. Na każdego z nich i spółki, którymi kierują, zarejestrowanych jest na świecie w sumie kilkaset tysięcy domen, których rynkowa wartość wyceniana jest na ponad miliard dolarów.
Najdroższa w historii domena jednak nie pochodziła z ich portfolio. Dwa lata temu za adres http://www.sex.com należąca do Johanna Vorstera, korporacja Clover Holdings Limited zapłaciła 13 mln dol. (około 40 mln zł). Sprzedającym była przeżywająca kłopoty finansowe spółka komputerowa Escom ze Stanów Zjednoczonych, która z kolei nabyła ją w 2006 roku od anonimowego właściciela za 11,5 mln (ok. 35 mln zł).
Trudno powiedzieć, jaki cel biznesowy przyświecał nabywcy. Obecnie pod tym adresem funkcjonuje podłej jakości strona pornograficzna. Chociaż jak wszystkie tego typu serwisy generuje ruch zapewne niemały, trudno przypuszczać, by ktokolwiek, spoza branży uciech i dziwnych erotycznych akcesoriów, chciał się na niej reklamować. Pod adresem wartości worka diamentów swoich wyrobów nie sprzedaje także należąca do Vorstera korporacja Clover. Zajmuje się ona bowiem produkcją artykułów żywnościowych (soki, dżemy, mąka i kasza).
W ub. roku na krajowym podwórku handel domenami nie przyniósł takich dochodów jak w przypadku http://www.play.pl. Sporo zarobili właściciele adresów związanych z branżą motoryzacyjną. Domeny samochod.pl oraz opony.pl zostały sprzedane za około 950 tys. zł. Nieco mniej dosłowne oled.pl i lista.pl osiągnęły ceny rzędu kilkudziesięciu tys. zł. Bardzo drogocenne okazały się za to dwie, w sumie banalne litery. Za adres http://www.co.pl anonimowy nabywca zapłacił równy milion.
Jak widać słowo jest cenne. Biblia mówi wręcz, że od niego się wszystko zaczęło.
Ale kombinacje robią w biedronce. Moim zdaniem wystarczą bankomaty na terenie sklepu i po problemie z gotówką. Niech jeszcze wzorem Tesco wstawia samoobsługowe kasy, pozwalniają ludzi, zostawiając z 3 osoby aby dowoziły towar i na pewno będą mieli większe zyski.
Po co wprowadzac jakas chora proteze. Bankomat na terenie sklepu to poroniony pomysl . Po to sa terminale w kasach. Sa wyprobowane, procedury ,uzywane w milionach sklepow na swiecie a tu Biedronka I niektorzy kombinuja . To moze kazda siec handlowa wprowadzi swoj system platnosci albo w kazdym sklepie postawmy bankomat
już odpowiadam, bo mamy bankomat euronetu „pod” biedronką – tyle że kto resztę wyda? bo ze „ściany” wyciągniesz tylko grubsze nominały – a kasjerka po paru godzinach nie ma już jak reszty wydać :-/
Sprawdziłem , byłem w okolicznej Biedronce i w środku jest bankomat. Najniższy nominał wypłacił 20 zł. Zero prowizji za wypłatę, i o to własnie chodzi. Następnie w Kaufland są nawet dwa bankomaty, mimo że i terminale przy kasach są. Tu najniższy nominał 10 zł bez prowizji . Raczej nie jest to chyba poroniony pomysł, skoro obie sieci wyraziły zgodę na wstawienie bankomatów. I wydaje się że jest to bardzo przemyślany sposób na zyski danej sieci, bo dodatkowa kasa za dzierżawę miejsca od banku i pewność ze większość korzystających z bankomatu część kasy zostawi przy kasie. Prawdę mówiąc nie jestem zwolennikiem wielkich marketów, bo tam polskie towary zazwyczaj są tylko z nazwy.
Bankomaty sa umieszczane przed Biedronka a co najwyzej w przedsionku. Na pewno nie ma w jednym Kauflandzie 2 bankomatow Byc moze to jakas galeria lub inny wielosklepowy obiekt Prowizja lub jej brak nie jest zalezna od obiektu gdzie jest umiszczony bankomat ,tylko od banku wystawcy karty ktory zawiera umowy z wlascicielami bankomatow Nadal ipomysl Biedronki I oczekiwanie na bakomat w kazd.ym sklepie uwazam za poroniony Podobniemysla wlasciciele milionow sklepow na swiecie
Możesz uważać jak chcesz, zmartwię cie bo w biedronce w której byłem był bankomat w środku.To co myślą inni na temat bankomatów w marketach, to sieci w których są, maja takie myślenie w czterech literach bo ich interesuje wyłącznie zysk a nie jakies pierdy innych. Dwa bankomaty bo w markecie są siedziby dwóch banków,dodatkowo apteka, play, kiosk z gazetami i toto lotek. A i cukiernia 🙂
Prozak Jak zawsze wychodzi twoja
’ kultura’ Mialem racje ze w samym Kauflandzie nie moze byc 2 bankomatow ’
, na sali sprzedazowej Biedronki tez nie ma bankomatow tylko przed ,czy to w pawilonie czy przed nim . Ale co tam dla ciebie fakty . Bankomat w kazdej Biedronce ,czy innym sklepie (skoro podales falszywy przyklad Kauflandu) to PARANOJA – koniec.
mógłbym udowodnić klikając fotkę , ale mało mnie to obchodzi czy wierzysz czy nie
Jak czytam Waszą „dyskusję” przypomina mi się powiedzenie Kukiza, zacytuję jego słowa: „Nie mogę pogodzić się z państwem, które jest jak samochód, w którym silnik ledwo zipie, a dyskusje trwają o tym, na jaki kolor go przemalować. A w tym samym zaś czasie, kiedy wyborcy mało co o te kolory nie pozabijają się nawzajem, władza jeździ taksówką. Za obywatelską kasę”
*Petro A moze’ bardziej merytorycznie bo cytat zle dobrany . Podobnie jak Twoje tlumaczenie postepowania Biedronki kryzysem ,ktory tej sieci nie dotyka .Ja pisze o faktach , posluguje sie liczbami a moj 'dyskutant’ podpiera sie mocno naciaganymi przyklad,ami Ocenilem jego propozycje jako poroniona , skoro praktycznie nikt jej nie stosuje . Jakos inne sklepy i sieci stac na obsluge kart .Szacuje koszty obslugi kart w Biedronce na ok 0,5% obrotow. Wbrew temu co tu nie,ktorzy wypisuja , nawer gdyby te koszty wyniosly 1% i tte koszty wlaczono w ceny , byloby to praktycznie niezauwazalne .
[quote]Podobniemysla wlasciciele milionow sklepow na swiecie [/quote]
skąd takie dane, czy tak ci się napisało aby podeprzeć swój naciągany przykład na temat bankomatów. Jak tobie się nie podoba to mów za siebie.
*Prozak To proste dla kazdego myslacego czlowieka Miliony wklascicieli sklepow na swiecie I setek tysiecy w Polsce mysl o instalacji bankomatow wsklepach uwazaja takze za poroniona nie instalujac ich . Doskonale wiedza ,ze do obslugi platnosci sluza odpowiednie terminale . Jezeli uwazaja ten sposob platnosci za zbyt drogi nie korzystaja z niego Wspolczuje ze przekracza to twoje mozliwosci intelektualne
Przynajmniej przyznaje się, że nie mogę uwierzyć w to że jesteś w stanie poznać, o czym inni myślą, a tak to tu przedstawiłeś jakbyś miał Boskie możliwości, w co wątpię . Ale jak chcesz się ośmieszać to już nie moja sprawa.
Problemy wiary I Boga to nie ten portal . To ja zawsze wykazywalem twoja niebywala chec osmieszania sie wiec nie powielaj . Dyskusja z nawiedzonym pieniaczem jest niemozliwa . Koniec.
widać sam we własne sidła wpadłeś.
niech najpierw postawią terminale na karty płatnicze a potem eksperymentują z nowinkami technologicznymi z których i tak niewielu skorzysta
Właśnie ze względu na zbójecko nieludzko wysokie intercharge takie terminale w biedronce NIE staną. Nie ma co nabijać kasy VISOM i masterkardom. chciwość ich zgubiła! czas na coś nowego – mniej ekskluzywnego prostokątnego plastiku.
Taa, ciekawe kogo zgubiła, jak w 99 sklepów są terminale.
na stronie heyah można pograć w gierki fleszowe.
polecam czerwonego kapturka
wylancza sie podczas rozmowy i samoczynnie tez jak bym nie mal pin-u to bym nie wiedzial ze sie wylancza
na bank będą sprzedawać jakieś uwniane smartfony którymi ludzie mieliby płacić 🙂
@whozaa co nie zmienia faktu, że sklepy płacą za te terminale 😉 a gwoli ścisłości to płacą klienci. Biedra gdyby postawiła terminale to do każdego produktu musiałaby doliczyć za nie opłatę i wątpię, że te ceny były by takie niskie.
Nie sądzę. Ceny są niskie, bo pracownicy mają niskie płace i wiele innych. Poza tym ceny są też niskie w Lidlu, a terminale mają.
co za problem, w każdej Biedronce w której byłem stoi za to bankomat z którego można wypłacić gotówkę bez prowizji
To czy możesz wypłacić bez prowizji zależy od banku, z którego korzystasz, a nie od bankomatu euronet czy cash4you
W moim miescie sa 4 Biedronki i w poblizu ich nie zadnych bankomatow . Ciekawe jednak ,ze tak wiele sieci i sklepow daje swoim klientom mozliwosc wyboru sposobu platnosci , a zmieniajaca swoj wizerunek na „przyjazny”klientowi Bidonka ma ich karty platnicze w nosie .
witam mam problem z telefonem htc disere c mianowicie wowczas kiedy do kogos dzownie a w pomieszczeniu jest ciemno automatycznie przy polaczeniu wylacza mi sie wyswietlacz i za nic w swiecie nie moge go wylaczyc natomiast gdy w pomieszczeniu jest jasno tego problemu nie ma podobno mam wlaczony jakis czujnik swiatla moglby mi kots pomoc dzieki
Ale dyskusja… ja nie byłem w Biedronce od dobrych kilku lat. Powód? Konieczność płacenia gotówką. Nie ma niczego gorszego niż brak wyboru. Tak samo było swego czasu z LIDLem i Netto. Odkąd można, wolę jechać na drugi koniec miasta i zapłacić kartą lub naklejką zbliżeniową niż do Biedronki, która leży kilkaset metrów od mojego domu. Jeśli to wprowadzą, to wielki ukłon. Zmienię swoje nastawienie już od pierwszego dnia. Jakoś mam większą kontrolę nad pieniądzem elektronicznym niż fizycznym. W przypadku tego pierwszego ładnie wszystko zliczam i jest zawsze ok. W przypadku gotówki, ile bym nie miał w kieszeni, ona już dla mnie nie istnieje – tylko wydawać… nawet na największe pierdoły. Wprowadźcie, Biedronko!
Biedronka niech najpierw wprowadzi możliwość płatności kartą poprzez PIN i zbliżeniowo, a dopiero później niech się zastanawiają nad płatnością telefonem/NFC.
Biedronka nie wprowadzi płatności kartą bo im się to zwyczajnie nie opłaca. Dlatego też przy chyba niemal każdej Biedronce postawiono bankomaty, żeby ułatwić klientom dostęp do gotówki jakże potrzebnej do robienia zakupów…