Specjaliści ds. bezpieczeństwa biją na alarm. W ciągu tylko jednego roku liczba ataków na urządzenia mobilne wzrosła o ponad 600%. Do nowoczesnych sposobów przejmowania kontroli nad smartfonami zaliczyć można ataki typu drive-by download, wykorzystujące błędy i luki mobilnych przeglądarek.
Cyberprzestępcy wiedzą, że wykrycie zagrożenia w smartfonach jest trudniejsze niż w komputerze, a wielu zwykłych użytkowników nie jest nawet świadomych nadciągających problemów. Badania przeprowadzone przez zespół ekspertów Kaspersky Lab potwierdzają niepokojące tendencje. W latach 2010-2011 liczba zagrożeń mających przełamać zabezpieczenia platform mobilnych wzrosła ponad sześciokrotnie. W samym tylko grudniu 2011 r. specjaliści zidentyfikowali więcej nowych kodów złośliwych dedykowanych smartfonom niż w latach 2004-2010.
„Urządzenia mobilne są w pewnym sensie przerażające, ponieważ ludzie zwykle nie mają pojęcia, czego mogą spodziewać się po ściągniętej właśnie aplikacji lub jakie oprogramowanie faktycznie znajduje się w pamięci ich smartfonów. Mobilne aplikacje są dalekie od przejrzystości. Wiele z nich zostaje zainstalowanych, choć użytkownicy nie do końca rozumieją, jakie jest właściwie zadanie konkretnych rozwiązań.” – przekonuje Jeff Schmidt, prezes i dyrektor wykonawczy JAS Global Advisors.
źródło: BEsecure, Kaspersky
Kan
I na dodatek mało kto ma antywira (a w zasadzie nalezy mieć Internet Security). Jeszcze mniej osób gotowych jest za niego płacić (na szczęście istnieją darmowe). Co gorsza na platformę Windows Phone 7 póki co antywirusów nie znalazłem.
Jednak w przypadku smartfonów operatorzy systemów mobilnych mogą częściowo zapobiec zagrożeniu sprawdzając kod aplikacji przed wpuszczeniem do sklepu. O ile wiem Google ostatnio wprowadził maszynę wirtualna testującą działanie aplikacji zanim trafi do Play (d. Market). Apple od dawna certyfikuje aplikacje (niestety zdarza się, iż odpadają aplikacje, które Apple uzna za niekorzystne dla jego interesów np. kłopoty miał Winamp czy VLC Player, bo konkuruje z iTunes).