Z
życia wzięte

 

Wymówki „z życia wzięte” stanowiły około 8% wszystkich
wymówek zaproponowanych
przez fanów NaviExpert. Wspólną ich cechą było to, że odwoływały się do
sytuacji, które faktycznie miały miejsce lub nosiły znamiona realizmu.
Wymówka
albo znalazła już kiedyś zastosowanie i okazała się skuteczna albo – w
hipotetycznej sytuacji – mogłaby się okazać skuteczna.

 

Dawid urzekł
policjantów opowieścią o ślubie siostry. – „Proszę Pana, ten jej
chłopak to
przez 7 lat za nią chodził. Ona mówiła, że jej kaktus na ręce wyrośnie
jak
zacznie się z nim spotykać. On taki uparty i dopiął w końcu swego –  wychodził, skubany! Spieszę się aby upewnić
się, że faktycznie to dojdzie do skutku, bo wciąż jeszcze nie wierzę,
że to się
dzieje.  Jeszcze niedawno mała siostra
razem ze mną klocki lego układała, a teraz wychodzi za mąż. Odchodzę
trochę w
myślach, bo jedyna siostra mi  ucieka…
Niech Pan zrozumie… Jedyna siostra i jeszcze jakiś facet ją
zabiera…
Ehhh… I tak jakoś na ten licznik nie spojrzałem, tylko szybko
starałem się
dojechać do kościoła. Niech Pan daruje tym razem…”. Podobno wymówka
zadziałała.

 

Zwycięzca konkursu –
Łukasz – przekonał organizatorów swoim
sposobem, który ze wszystkich wydaje się najbardziej skuteczny. –
„Zawsze w
portfelu mam jeden niezapłacony mandat. Mówię, żeby wypisywali kolejny
do
kolekcji, i tak nie mam z czego zapłacić…” Podobno ten sposób zawsze
działa i
albo z 300 zł robi się pouczenie, albo co najwyżej 50 zł za brak
zapiętych pasów.
Niekiedy zresztą policjantowi nawet nie trzeba udowadniać swojej
prawdziwej czy
rzekomej biedy… Zdarzyło się to Tomaszowi.
– „Po zatrzymaniu mnie, wysiadł z auta, wziął dokumenty od
samochodu,
popatrzył na mnie i na samochód, po czym stwierdził, że mnie na mandat
stać nie
będzie. Bez pouczenia wsiadł do nieoznakowanego radiowozu i odjechał”…

 

Często-gęsto
zatrzymani
kierowcy nie potrafią wymyślić na poczekaniu wystarczająco sprytnej
wymówki i
po prostu walą prawdę prosto z mostu. Jeśli owa prawda wzruszy
policjanta –
jest nadzieja, że go jednocześnie powstrzyma przed wlepieniem mandatu.
Udało
się Anecie, która zatrzymana za
przekroczenie prędkości opowiedziała po prostu… dlaczego ją
przekroczyła. – „Nie
umiem na poczekaniu wymyślać niestworzonych historii, więc powiedziałam
prawdę
dlaczego jechałam tak szybko. A prawdą było, że od dwóch dni nie byłam
na
działce gdzie mam owczarka niemieckiego, któremu właśnie wiozłam
jedzenie, bo
psisko było na pewno bardzo głodne. Pokazałam garnek z żarciem dla psa
(…). Bardzo
tym rozbawiłam policjantów. Powiedzieli że za wszystkie lata ich pracy
takiej
wymówki jeszcze nie słyszeli i puścili mnie wolno do mojego biednego
głodnego
pieska.” Swoją opowieść Aneta zakończyła słowami  -„Misiaczki
też istoty żywe i pokazali że
lubią zwierzęta.”

 

Paweł z Jeleniej Góry również
postawił na czystą prawdę. Jego córka miała objawy alergii,
więc znalazł dyżurną aptekę w Warszawie i wsiadł w auto. Trafił
idealnie
na korek, który zabrałby mu co najmniej dwie godziny cennego czasu na
trasie
Łomianki-Warszawa. Złamał więc przepisy skręcając na zakazie skrętu i …
„tuż za
skrętem zamachali na mnie panowie policjanci. Zrobiło mi się gorąco,
potem
zimno, potem znów gorąco”. Zaczął tłumaczyć, że jedzie do apteki… ale
to zazwyczaj
odbierane jest jako tania, mało oryginalna wymówka. Na szczęście
dyżurną aptekę
wyszukał w nawigacji na swoim telefonie. Tłumaczył się tak – „Wolałem
zapłacić
mandat niż stać w korku, kiedy córka potrzebuje lekarstwa.” W
odpowiedzi policjant
pomruczał do siebie. – „Zabrał moje dokumenty i wrócił do wozu. Wrócił
po
niecałych dwóch minutach, podał mi dokumenty i powiedział: –  Proszę jechać za nami”. Konwojował Pawła do
samej apteki, na sam koniec pomachał i z uśmiechem odjechał. – „To
zapewne, że
adres apteki miałem wprowadzony w nawigacji, uratowało mnie i przed
mandatem i
przed staniem w korku” – podsumował swoją opowieść.

 

Manipulowanie
policjantem

 

Granie
na emocjach
policjantów, szantaż emocjonalny, zastraszenie, przeniesienie
odpowiedzialności
– czyli wszelkie formy manipulacji – są wśród zatrzymanych na gorącym
uczynku
kierowców bardzo popularne. Stanowią aż
16% wszelkich zgłaszanych przez uczestników konkursu NaviExpert i HTC
wymówek. Czasami
bywają zabawne, czasem zaś są całkiem na serio.

 

Paulina               
proponuję
wersję dość ryzykowną – „
Panie
władzo, zostawiłam obiad na gazie, jak nie zdążę go wyłączyć to spali
mi się
mieszkanie, a nie jest ubezpieczone, stracę dorobek całego życia, a na
końcu
zabije mnie głodny mąż! Chce Pan takiego zakończenia?”. Przywoływanie
nieobecnych przy zatrzymaniu głodnych, wściekłych,
smutnych członków rodziny jest częstym motywem.
Tak jakby winny
kierowca
mówił miśkom – och, ja to bym wszystko przyjął, za mandat chętnie
zapłacił, bo
w końcu zasłużyłem, no ale co powie moja żona/mąż/ córka etc etc. Paweł radzi wypróbować wersję „na
urodziny córki” i „na surową żonę” jednocześnie – „Panie władzo bardzo
przepraszam za moją szybkość, lecz nie miałem wyboru. Zwyczajnie
zapomniałem o
urodzinach córki , a żona powiedziała , że mam pól godziny za
wymyślenie czegoś
i lecę do sklepu bo zaraz wykupią mi wszystkie domki dla Barbie”.

 

Rafał eksperymentuje z poczuciem humoru policjantów – „Panie Władzo, ale w domu kobitka czeka jak
piasek Sahary gorąca… i dywan już płonie” – nie chce zawieść
namiętnej
kochanki. Podobnie jak Maciej – „Panie
władzo, wracam z tygodniowej delegacji, moja żona bez seksu ze mną
schnie jak
mokry chomik na patelni.”  Tomasz
również de facto przesuwa winę za
wykroczenie na nieobecną żonę –„
Gdzie się Pan tak śpieszy?
Zapomniałem o
rocznicy ślubu… za pięć minut zamykają kwiaciarnię! Panie władzo
litości…”.
W innym wariancie – np. od Krzysztofa,
żona jest w ciąży – „to już 30 tydzień, źle się czuje, a jest sama w
domu”.
Albo Grzegorz – „poczekaj Kochanie
zaraz wracam. Nie denerwuj się, i oddychaj…. Skurcz, oddech…”. Łukasz dość przytomnie zauważa, że na
chorobę coraz trudniej omamić policjanta, więc proponuję odrobinę
dramaturgii –
gdy policjant podchodzi do samochodu,
„osoba towarzysząca wie, co ma robić: udaje, że ją brzuch boli i ją
skręca, szybko
przełyka ślinę.”

 

W
innych wariantach tych
wymówek znajdziemy coraz zabawniejsze wyjaśnienia. Adam błaga – „Panie
władzo dni płodne mi się kończą!”. Inny wzbudza ludzkie uczucia
tłumacząc, że
przecież się śpieszył, bo w końcu został tatą – „I czy Pan to rozumie,
Panie
władzo?!”. Krzysztof zaś dość
sprytnie rozsiewa wizję chorych i wymiotujących dzieci, które szybko
muszą być
odebrane ze szkoły. Przecież policjant nie chce, by zarażały…

 

Magdalena również zwraca uwagę na budowanie odpowiedniej
atmosfery i
dramaturgii. A wszystko po to, by wciągnąć Miśka w strefę manipulacji –
„Podeszłabym do policjanta jak do
człowieka. Pierwszy kontakt wzrokowy, to zwrócenie uwagi na wygląd,
posturę,
jakiś znak szczególny, który wyróżnia go spośród reszty policjantów i
który
mogę wykorzystać do rozmowy. Np. plamka na mundurze może wskazywać na
to, co
Pan Miś niedawno robił – może coś jadł… Co to było? Może jeszcze jest
głodny?
Powiedzmy, że koszula czy spodnie są lekko ubrudzone ketchupem, bądź
musztardą.
Może to świadczyć o tym, że osobnik lubi hotdogi. Dla celów wyższych,
ja też
mogę je polubić! Może akurat jadę coś przekąsić, dlatego tak się
spieszę i tak
się składa, że mam ochotę na hotdoga?! Pytam, gdzie dają najlepsze…  Gadka szmatka, po mandacie nie ma nawet
wspomnienia…”

 

Sebastian z Poznania
nie zaprzecza faktom. Próbuje tylko zaapelować do policjanta o litość,
roztaczając obraz swojej ciężkiej sytuacji życiowej. – Z tą kasą coś
zróbmy
błagam, bo nie wydolę. Rodzina na utrzymaniu, żona nie pracuje, a wie
Pan
czasem się zdąży wyjść z kolegami, no jakoś trzeba żyć… Panie
policjancie jak
żyć?”. Swoje sposoby sumuje tak – „Działa na nich zawsze pokora i
umiarkowany
humor. Do tego większość z nich lubi się czuć dowartościowana i gdy
człowiek
robi z siebie gorszego, to czują władzę i wychodzi z nich człowiek.”

 

 

Podlizywanie
się policjantom
 

 

Podlizywanie się policji to oczywiście również jedna z form
manipulacji. Wykorzystujący tę metodę kierowca zazwyczaj dobrze wie, że
policjanci
mają swoje słabsze punkty. A zazwyczaj jest takim punktem próżność. W
tej
kategorii znalazło się około 6% nadesłanych wyjaśnień.

 

Karol –„Panie
Policjancie, proszę o wysłuchanie. Starałem się o dziecko z moją żoną
prawie
cztery lata. I teraz, gdy mamy dziecko, moja żona za chwilę urodzi, to
Pan mi
chce mandat dać? Śpieszę się do szpitala i jeśli Pan nie da mi mandatu
to nazwę
moje dziecko Pana imieniem. Obiecuje
Panu, że wychowam dziecko na wzorowego obywatela, aby szanował i
chwalił pracę
policji.”
Mateusz sugeruje
kobietom zastosowanie tłumaczeń na blondynkę – „Panie władzo jak bym
wiedziała,
że macie taką technologię, to bym tak nie gnała. Proszę o pouczenie!”. Marcin również sugeruje, że praca policji
mu imponuje –
„Mało to jeździ wariatów po drogach? Teraz wiem, że
czuwacie i od razu czuję się bezpieczniej”. 

 

Budowanie
wspólnoty z policjantem

 

Prawie 7% wyjaśnień stanowiły najwyższe, wręcz najdoskonalsze
formy
manipulacji – czyli próby znalezienia z policjantami wspólnego języka i
prawdzie neurolingwistyczne sztuczki, które polegają na rezonowaniu z
policjantem słowem, gestem a nawet doświadczeniem życiowym.

 

Artur z Myślachowic to klasyka tej kategorii – 
Panie władzo
właśnie złożyłem papiery do policji i przeszedłem już testy
sprawnościowe. Nie
mogę dostać mandatu, bo zrujnuje to moją karierę i rekrutację do
Policji, a tak
bardzo chciałbym być kiedyś na Pana miejscu.”

Bliska perfekcji jest Anna, która
w dzień, który poprzedzał noc sylwestrową, miała bliskie spotkanie
z policją. Należała jej się kara w postaci 10 punktów karnych i 800 zł.
–„Po
negocjacjach opuścili do 6 punktów oraz 300 zł, ale ja nie ustępowałam
i
postanowiłam wykorzystać mój kierunek studiów do jeszcze większego
obniżenia
mandaciku. A że studiuję bezpieczeństwo narodowe zaczęłam z nimi o tym
właśnie
rozmawiać. Jak się okazało panowie byli na szkoleniu na mojej uczelni.”
Policjanci
byli ugotowani, gdy zapytali o plany zawodowe Anny – „Oczywiście
stwierdziłam,
że planuję iść do policji lub wojska. Panowie złapali zajawkę i zaczęli
mi
opowiadać o pracy. Tak się rozgadali, że chyba z 30 minut siedziałam w
radiowozie. A na koniec życzyli mi udanego sylwestra i wyrazili
nadzieje, że
spotkamy się już jako mundurowi w przyszłości. Wręczyli mi świstek z
upomnieniem.
 

Wspólnota pasji i doświadczeń naprawdę może uratować
kierowcę. Jakub z
Bychawy zagrałby przywołaniem formuły F1 –
„Panie
Władzo! Właśnie kupiłem nowiutkie, czerwone Ferrari i
chciałem się poczuć jak Fernando Alonso podczas GP Niemiec”. Kluczowy w
tej
metodzie jest moment nawiązania z policjantem braterstwa dusz –
„Oglądał Pan
Panie Władzo F1?”.

 

 

„Dogadajmy
się”

 

Mniej niż 5 % zgłoszeń stanowią próby wlepienia policjantowi
łapówki.
Sytuacja prosta nie jest. Jeśli policjant okaże się uczciwy, kierowcy,
który
proponuje łapówkę grozi do 10 lat więzienia. Więc szczerze ten sposób
odradzamy. Charakterystyczne i symptomatyczne dla osób, które ten
sposób
zasugerowały jest to, że pochodzą wyłącznie z Warszawy i okolic.

 

Czasami ujęcie tematu może być zabawne – jak w wersji
proponowanej
przez Marcina z Warszawy – „
Gdzie
się pan tak śpieszy? – Do pana. 100zł panu wiozę!”. Czasem dość
subtelne, jak w
zgrabnej sugestii Ireneusza – A nie
da się jakoś inaczej?”

 

Piotr z Brwinowa ewidentnie uważa, że obraz, szczególnie w
kolorze,  działa lepiej niż tysiąc słów –
„Witam. za szybko się
jechało. Mandacik będzie… – Oj Panie Władzo. Może jakoś się
dogadamy?- A co
ma pan na myśli? – Może pogramy w zielone?  (tu
następuje demonstracja banknotu 100 złotowego
) – Nieeee… zielone
mi już
obrzydły… ale w bursztynowe to bym pograł…”

 

 „Na
fizjologię”

 

Mniej niż 5% zgłoszeń stanowiły te, które określiliśmy mianem
„Na
fizjologię”. Smaczne czy też nie – nieistotne. Podobno ci kierowcy,
którzy
metodę zastosowali, chwalą jej skuteczność. 

 

Marcin z Warszawy przesłał krótką scenkę – „Policja: -Gdzie się pan tak śpieszy? – Panie
władzo, biegunkę mam, jeśli zaraz nie odjadę naprawdę nie dam rady.”
Podobną
odegrał w konkursie Jakub z Cielądza – „Panie
władzo szybko bo KUPA!!!!”. Marcin z
Lubawy do tego wyjaśnienia dogrywa też kilka dodatkowych
ujęć perswazyjnych– „
Gdy zostałem zatrzymany zacząłem się bardzo
wiercić, wcześniej
zatkałem na chwilę nos żeby zrobić się na twarzy trochę czerwony.
Podchodzi
policjant, a ja mu mówię, że bardzo ich przepraszam, ale muszę dojechać
do
jakiegoś lasku za potrzebą, bo mam rozwolnienie. Że mogą mi pisać ten
mandat
nawet 500 zł, ale dopiero tam pod lasem i żeby pojechali za mną.”
Podobno
zadziałało.

 

Paulina z Kobyłki proponuje bardziej rozbudowaną wersję
metody „na
fizjologię”, bo wprowadzą w nią elementy szantażu emocjonalnego. –
„Panie władzo kochany, ale ja naprawdę
muszę natychmiast do łazienki. Był Pan kiedyś w takiej sytuacji?
Chłopak
wczoraj zrobił mi kolację, chciał być taki romantyczny, a ja nie chcąc
mu
zrobić przykrości zjadłam pizzę, którą przygotował. No tak pizza niby
nie
truje, ale jak się ją zrobi z bananem, tuńczykiem, kiełbasą, żurawiną,
oscypkiem, szybką i krewetkami, a jeszcze posypie cynamonem, oregano,
bazylią,
czosnkiem i pieprzem to sam Pan rozumie. Teraz cierpię, ale nie mogłam
mu
zrobić przykrości, pizza była z moimi ulubionymi składnikami, tylko
szkoda, ze
wszystkimi na raz…”

 

 

Absurdalne

 

Zdecydowanie najliczniejszą, bo stanowiącą 21% wszystkich
zgłoszeń,
jest kategoria wyjaśnień absurdalnych. Niekoniecznie nadadzą się do
zastosowania, ale organizatorzy konkursu mieli sporo 
uciechy czytając często bardzo kreatywne i
zaskakujące wyjaśnienia.

 

Przykład najkrótszego, absurdalnego wyjaśnienia nadesłał
Jakub z
Warszawy – „
Spieszę się
do teściowej”. Organizatorów rozbawił dwukrotnie Ireneusz z Puław –
„Panie
władzo … złapałem kapcia i czym prędzej do punktu wulkanizacji
spieszę nim
powietrze zejdzie.” Urzekająca wydała im
się również jego druga impresja– „
Panie władzo 
złapał mnie skurcz w prawej nodze i nie dałem
rady ściągnąć jej z gazu.” Oraz podobna od Anety
„Panie Władzo. Do auta wpadł mi bąk no i wleciał na pedał
gazu….No
a ja chciałam go zabić żeby mnie nie użądlił no i efekt sam Pan
widział…”.

 

Podobny,
choć rozbudowany
wariant zaproponował Piotr z Poznania –„Panie
Władzo, bo ja mam taką przypadłość, że jak ktoś do mnie mierzy to mi
kończyny
ze strachu sztywnieją i pedał gazu sam się wcisnął. To trauma po
zabawie w
Czterech pancernych w przedszkolu. Na dodatek mam asymetryczne stopy i
prawa
jest większa o pół numeru i przez to trochę ciąży. A propos ciąży –
żona
spodziewa się dziecka za pół godziny. Ma wyjść ze szkoły 
za 10 minut i muszę go odebrać. A tak w ogóle
to jak mijałem przed chwilą znak drogi bez przejazdu do mnie ta literka
T
zmyliła i myślałem, że to promocja T-Mobile. Jak zobaczyłem
ograniczenie do 70
km/h to byłem przekonany że mogę dwa razy więcej”.

 

Anna z Jasła żartuje sobie z suszenia – „Panie władzo jak to gdzie się spieszę jadę
do pracy a mam mokrą głowę bo mi się suszarka zepsuła, mówili że na 219
suszą
to jestem.” Lena też daje do pieca – „Panie
władzo coś strasznego, tak się przeraziłam! Jechała 
za mną karetka pogotowia na sygnałach, nie
miałam gdzie zjechać na pobocze i pędziłam przed siebie ile sił żeby
tylko nie
blokować jej. Na szczęście skręciła w prawo, a ja biedna nie zdążyłam
już
zahamować bo mnie Pan, Panie władzo złapał na suszareczkę.” Wyjaśnienia
na
blondynkę też zazwyczaj są absurdalne. Jak to przesłane przez Agnieszkę z Giżycka –„Ojej, nie wiedziałam,
że po północy też obowiązuje ograniczenie prędkości”.

 

Zabawne jest wyjaśnienie i końcowe pytanie retoryczne Sylwii
z Tułkowic
–„
Panie władzo, tak wiem,
jechałam za szybko, jednak mieszkam w tym mieście od 10 lat i zawsze
przestrzegam znaków i przepisów. Dałabym sobie uciąć wszystkie tipsy,
że
wczoraj był tu znak z ograniczeniem prędkości do 80 a nie do 40! Czyżby
robotnicy drogowi zadrwili sobie ze mnie?
”. Niektórzy
nie boją się zaś zabawić własnym kosztem.
 Aleksandra
z Nysy
przytacza żart faktycznie zapodany policjantom, którzy
zatrzymali
auto z pięcioma pasażerami, w tym jedną kobietą.  – „Podchodzi policjant i
pyta czemu się tak spieszymy. A że było czterech panów i ja jedyna
kobieta,
wychylam głowę z tylnego siedzenia i mówię – Do szpitala tak
się
spieszymy! – A coś się stało? –Nie, po prostu w ciąży jestem, taka
kontrola. –Ale
po co w pięć osób jedziecie do szpitala? – Bo nie wiem, który jest
ojcem!”

 

Na tzw. czynniki od siebie niezależne zrzuca winę m.in.
Łukasz z
Bielska-Białej  
„Jechałem
sobie normalnie jak zawsze,
a najlepsze, że ciągle patrzyłem na licznik, coś musiało się zepsuć…
AAAAA,
już wiem, to wina benzyny! Tankowałem ostatnio na stacji w Tesco, wie
pan jaki
tam szajs leją… A mówili koledzy, że auto po tym jak rakieta jedzie,
nie
chciałem im wierzyć… Mówię panu, jak tylko zobaczyłem ograniczenie na
horyzoncie – błyskawicznie ściągnąłem nogę z gazu… Wtedy dopiero się
zaczęło!
Przyspieszyło tak, że głowa mała! Niech pan tam nigdy nie tankuje…”

 

Honorata z Janikowa drwi po całości z optymizmu ludzi władzy
„Przepraszam najmocniej, ale musiałam
wgrać do nawigacji mapę dróg Polski ze strony Ministerstwa Transportu.
W tym
miejscu miała być już w zeszłym roku autostrada i stąd moja prędkość”.
Sprytnie chce też sobie poczynać z policjantami Bartosz z
Warszawy, który nie wierzy, że jechał
120 km/h na odcinku,
który ma ograniczenie do 90 km/h –„Panie władzo, ja jechałem na pewno
85km/h,
patrzyłem na licznik. Może państwa sprzęt się zepsuł? Misiek – Nasz
sprzęt jest
na pewno sprawny. – To może ja jeszcze raz
przejadę przed wami i sprawdzimy czy teraz
dobrze pokaże
?”

 

 

Czarny
humor

 

Humor ewidentnie czarny był rzadkim rarytasem. Zgłoszeń,
które można
zaliczyć do tej kategorii naliczyliśmy na palcach jednej ręki.  
Tomasz z Opoczna
zapomniał wziąć żonę do szpitala. Zaś Tomasz
z
Siedlec posunął się do alkoholizowania nieletnich, byle tylko mieć pod
ręką
dobrą wymówkę:

„Policjant
zatrzymuje do kontroli samochód w którym jedzie młode małżeństwo z
dzieckiem.
Daje kierowcy alkomat. – 0,8 promila – odczytuje wynik.


Panie władzo, macie
zepsuty alkomat – odpowiada stanowczo kierowca. – Niech żona dmuchnie.


Pańska żona też ma 0,8
promila – mówi po chwili policjant.


Macie zepsute urządzenie
i koniec. Niech dziecko dmuchnie.


0,8 promila – mówi
policjant i zwraca się do kolegi:


Janek, alkomat nam się
zepsuł.

Samochód
odjeżdża, a
kierowca mówi do żony:


Widzisz, kochanie,
mówiłaś, żeby Kubusiowi nie dawać. Zobacz – jemu nie zaszkodziło, a nam
pomogło.”

 

 

Aroganckie

 

Aroganckie wyjaśnienia były rzadkie i stanowiły niecałe 6%
wszystkich
zgłoszeń. Wszystkie dotąd omówione mają tę cechę wspólną, że przyłapani
na
gorącym uczynku kierowcy chcą znaleźć zrozumienie w oczach policjantów
i mniej
lub bardziej korzą się przed ich władzą. Aroganckie wyjaśnienie z
definicji
zaniedbuje to, jak w danej sytuacji czuje się sam misiek. Na pierwszy
plan
wysuwają się tu potrzeby i pasje kierowcy, które same w sobie mają
stanowić
wystarczający mocny argument w rozmowie z policjantem. Jeśli nie
stanowią –
pozostaje wzruszyć ramionami. Kierowcy, którzy proponują ten typ
wyjaśnień
raczej nie zastosują żadnego innego sposobu, bo po aroganckim wstępie
będą już
ugotowani.

 

Marcin z Warszawy, podobnie jak Kamil, rzuca od niechcenia –„Panie władzo, wiem
że źle zrobiłem, ale, ja po prostu lubię za*****alać”.  Piotr z
Warszawy idzie na całość i odwraca kota ogonem –
„Tak panie
władzo,
zatrzymałem się żeby powiedzieć że stoicie radiowozem w niedozwolonym
miejscu


Jak to niedozwolonym? – No
CB w NaviExpert pokazuje, że tu nic nie zarobicie. Tu nie
podreperujecie
budżetu, bo to  jest niedozwolone „.
Grzegorz z Krakowa podejmuje się
dyskusji o sprawach fundamentalnych i oczywistych oczywistościach – „
Panie
władzo,
pędzę bo statystycznie rzecz biorąc jadąc wolno narażam się na większa
ilość kontroli policyjnych. Gdyby ludzkość podróżowała z prędkością
światła, to
ilość kolizji była by bliska zero”.

 

 

Podlizywanie
się organizatorom konkursu

 

Każdy dział marketingu uwielbia listy od fanów zachwyconych
produktem
lub usługą. Lubi pochwały wypisywane przez użytkowników, słowa wsparcia
w
trudniejszych chwilach, wyznania lojalnych, wieloletnich użytkowników.
Nie ma
się co oszukiwać. NaviExpert razem ze współorganizatorem konkursu
„Przekonaj
Miśka!” czyli HTC też lubią to! Wyodrębnienie więc tej kategorii
kosztowało ich
sporo wysiłku, bo wymagało odcięcia się od naturalnych skłonności i
nabrania
dystansu do siebie. Istotne jest to, że z taką formą eksperymentowało
dość
sporo, bo 8% uczestników, co tylko świadczy o tym, że słabość
organizatorów
konkursów jest znana ich uczestnikom.

 

Kamil z Łęknicy w swoim zgłoszeniu idzie wprost do celu – „Przecież to proste. Wystarczy
zaktualizować mapę w Naviexpert i korzystać z funkcji radarów.” Jakub z Bychawy proponuje coś tylko ciut
mniej oczywistego –
„Panie Władzo! Czy słyszał Pan o konkursie
„Przekonaj Miśka” organizowanym przez NaviExpert.pl?”. Radosław
z Warszawy przywołuje
współorganizatora i organizatora jednocześnie – „
Panie władzo! To
wszystko
przez ten nowy HTC ONE V z zainstalowaną nawigacją NaviExpert! Jestem
dopiero w
połowie instrukcji!”.

 

Czasem
przywołania nazw
organizatorów zabawy są mniej wprost. Łukasz
ze Zdzieszowic
żali się, że zapomniał wysłać zgłoszenie na konkurs
NaviExpert, gdzie do wygrania jest suszarka dla teściowej. Jacek
z Poznania sam siebie beszta – „
Panie władzo, nie wiedziałem,
że jadę tak szybko, bo wyłączyłem powiadomienie o przekroczeniu
prędkości w
Navi bo cały czas gadało „zwolnij!””. Grzegorz
z Kartuz całą gębą stosuje metodę podlizywania się organizatorom –
„Panie
Władzo!
Teraz już wiem, że nie ważne jak szybko jedziesz to i tak nie
przegonisz nawigacji na HTC One V!” Artur
z Lublina, choć nie wykorzystuje nazwy „NaviExpert”, to jednak
subtelnie
przywołuje slogan marki –„
Panie władzo, „omijam korki zawodowo”,
więc może mandacik też mnie ominie?”.

 

 

Poetycko-epickie

 

Wyjaśnienia, które eksperymentowały z formą literacką
stanowiły 7%
mniejszość. Zdecydowanie za to się wyróżniającą. Nie są sposobem, który
naturalnie przychodzi do głowy w czasie konfrontacji z policją. Nikt
zatrzymany
(raczej) nie zacznie recytować czy śpiewać . Wykorzystanie więc takiej
formy
wyjaśnienia w konkursie miało przede wszystkim na celu zwrócenie na
siebie uwagi
organizatorów.

 

Kamil z Bełchatowa całkiem zgrabnie rymowałby zwracając się
pieszczotliwie do policjanta – „
Misiu Drogi
zjadę z drogi, Proszę jednak nie bądź srogi, Nie znikałem
przecież w mgnieniu, Może skończy się na upomnieniu? Pasy ślicznie są
zapięte,
Proszę na zachętę, Jeździć odtąd będę grzecznie”.

 

Marcin z Wrocławia przygotował
dłuższą formę:

„Wiecie
Panowie, bo sprawa
jest taka,

Ja
zapomniałem wziąć z
pracy krawata.

A
bez krawata jam jako bez
ręki,

Jestem
w „te
klocki” wówczas za cienki.

Myślę
więc sobie przez całą
drogę,

Czy
może czymś tu zastąpić
go mogę.

Bo
wrócę do domu, do mojej
żony

I
przez nią na łóżko
zostanę rzucony,

I
żona spyta zdejmując
sukienkę

„Gdzie
jest to obłe,
twarde i wielkie?”

I
co ja wtedy mam na to
powiedzieć?

Jak
nic nie wymyślę… nie
chcecie wiedzieć!

Miejcie
więc litość,
oszczędźcie mandatu,

Zmartwień
mam dość już, bom
bez krawatu.”

 

Marcin również daje się ponieść
pokusom rymowania:

„Gdybym
wiedział, co mnie
czeka,

dłużej,
wierzcie, bym nie
zwlekał,

wsiadł
za kółko auta żony

(pomyślicie,
żem szalony).

Wolno
jechałbym, choć długo

bo
to auto to jest YUGO.”

 

Wojciech zaproponował najdłuższą i najbardziej kwiecistą
formę:      

„Dzień
jest ciepły, noc
gwiaździsta

mówią na
mnie
terrorysta.

To
nie moja wina przecie,

chce
imponować swej
kobiecie

Żel
na włosy, papierosy,

piwo
dla niej i nachosy

Wiatr
we włosach nie ma
końca,

nikt
dziś nie wie,
że jadę furą ojca!

Droga
pusta, ja mężczyzna,

samiec
alfa – daltonista

na
czerwonym jadę śmiało
chyba mi się porąbało.

 

Czerwień
noc oświetliła

zaś
w sekundę mnie
zgasiła…(…)

Do
drzwi podchodzi facet

co
nigdy się nie
poci.

Mina?
Oczywiście pokerowa,

spróbuj tylko
powiedzieć
za dużo dwa słowa!

 

Do
środka zagląda

a
tam siedzi baranek, potulny-

bez
HaRdCoRoWyCh
zachcianek.

Mówi
speszony,
„”jadę z sekretarką do żony

bo
na ślub siostry jestem
prawie spóźniony”

Pan
glina powstrzymując
mdłości,

zrobił
mu teścik
trzeźwości.

 

Dzień
jest ciepły, noc
gwiaździsta

mówią na
mnie
terrorysta,

wracam
do domu pekaesem

już nie
super
mercedesem.”

 

Krzysztofa też poniosło pióro i wyobraźnia. – „Mam 28 lat, ostatni raz u spowiedzi (u
państwa) ani razu nie bylem. Jeżdżę w sposób bardzo dystyngowany,
kulturalny i
wzorcowy dla reszty moich braci i sióstr, Polaków i Matek Polek. Mam 5
dzieci i
wspaniała żonę. Nie słucham Palikota i Rydzyka. Zawsze chciałem aby
policja
byłą bardziej doinwestowana, Lamborghini dla każdego, limit na paliwo  milion litrów na głowę dla policjanta.
Ostatnio słyszałem, iż lokalna Komenda Powiatowa Policji ma kłopoty i
nie ma
komputerów- kupiłem laptopa, drukarkę, papier i zapas tuszu na dwa
lata.
Napisałem do ministra Spraw Wewnętrznych z osobistą prośba o wsparcie
finansowe
dla tej komendy. Pożyczyłem swoje auto, różowego mercedesa dla
policjantów aby
mieli kogo ścigać. Kocham swoja teściową. zawsze kupuje dla niej
kwiaty. Panie
władzo. Wszem i wobec pytam Pana: czy tak wygląda pirat drogowy! Czy ja
mógłbym
być zagrożeniem na naszych pięknych i wspaniałych drogach. Ostatnio
pomogłem
firmie COVEC w budowie autostrady w ramach wolontariatu. Poprzez CB
radio w
domu pomagam zmordowanym kierowcom Tirów w znalezieniu tej jednej,
jedynej
drogi prowadzącej do ich Itaki – ich domu. 
Panie władzo: Czy te oczy mogą kłamać? Nie. Czy ja mógłbym komuś
serce
złamać? Nie. Panie władzo, bracie Polaku, Władziu, ojcu i mężu
wspaniałej
rodziny pokaż mi jasność tej drogi, okaż wspaniałomyślność i daj mi
udać się w
wiadomym kierunku. Niech moc będzie z tobą.”

 

 

Pozostałych 8% zgłoszeń nie mieściło się w żadnej kategorii.
Często
były zbyt dosadne, by je zacytować,  czasem
nie nosiły nawet znamion wykonalności.
Chyba najczęstszym przytaczanym żartem – zacytowało go aż siedmiu
uczestników
konkursu NaviExpert i HTC – był ten o żonie, która uciekła z
policjantem. – „Panie
władzo ja wiem, że jechałem za szybko, ale uciekałem bo myślałem, że
goni mnie
policjant, z którym odeszła wczoraj moja żona i bałem się, że chce mi
ją oddać!”.
Nasz raport zakończmy trzeźwym spostrzeżeniem Małgorzaty – „Najlepiej
by było
nie dopuścić do sytuacji, w której trzeba płacić!”.

 

Organizatorzy konkursu murem stoją za Panią Małgorzatą i
namiawiają do
jazdy zgodnej z przepisami. Na koniec nieśmiało chcą zasugerować tym o
ciężkiej
nodze, że zamiast brnąć w lepsze lub gorsze wyjaśnienia, zdecydowanie
rozsądniejsze jest korzystanie z mobilnego CB, które w wersji 8.0 na
telefony z
Androidem oferuje swoim użytkownikom NaviExpert.

Polecamy również film, który twórcy portalu Pyta.pl przygotowali w temacie wymówek stosowanych przez kierowców w potyczkach z miśkami:

źródło: NaviExpert

Kan