Jak już wcześniej napisałem, HTC One max wyposażony jest w aparat HTC UltraPixel i tryb Zoe z funkcjami Zdjęcia seryjne, Uśmiech i Usunięcie obiektu.


Przedni aparat: 2,1 MPix, szerokokątny obiektyw 88° z technologią HDR, niestety oprócz fotografowania i filmowania, służy wyłącznie do internetowych rozmów wideo. Nad aparatem nie ma się co rozwodzić, ponieważ użyta została w nim dokładnie ta sama optyka, co modelu One.


HTC serwuje w ustawieniach, jedną ciekawą nowość, która jak się spodziewam, będzie przykuwać uwagę fotoamatorów. Nowa funkcja Dual Capture (tryb ujęcia z dwóch kamer z możliwością wyświetlania typu „obraz w obrazie”) pozwoli uwiecznić obiekty z obu kamer HTC One max, zarówno fotografowanego, jak i fotografującego. Ponadto mamy tutaj tryb Video Highlights z funkcją przetwarzania obrazu. Jest to połączenie wykonanych zdjęć oraz nakręconych materiałów wideo, ujętych w krótkich klipach, z dołączoną ścieżką dźwiękową oraz możliwością wyboru motywu wizualnego. Dodatkowo to udoskonalenie pozwala na nakręcanie materiałów filmowych z nieograniczoną długością. Szkoda tylko, że phablet ma bardzo słabo działający układu stabilizacji obrazu. Powoduje to, że zdjęcia często są zaszumione i nieostre. Zaskoczeniem może być także widok wysokich budynków, których kontury zazwyczaj pochylają się do środka, ale to taka specyfika małych soczewek stosowanych w smartfonach. Aby uniknąć tego efektu możemy zastosować funkcję Panorama. Co prawda aparat błyskawicznie się uruchamia, ale same zdjęcia rzadko wyglądają zadowalająco. Czego zabrakło mi w HTC One max, to fizycznego spustu migawki, a szkoda.

Poniżej przykłady:







Więcej przykładów: Tutaj

HTC One max rejestruje materiały wideo w jakości HD 1080p, z prędkością 30 klatek na sekundę.

Poniżej przykłady:

Jedną z najważniejszych zalet serii One do tej pory była wysoka jakość odtwarzanych plików muzycznych, wspomaganyych i technologią Beats Audio. Phablet One Max jest niestety pierwszym telefonem HTC, który pojawił się na rynku, po zakończeniu współpracy ubu koncernów i da się to zauważyć, niestety. Ogromne głośniki stereo One Max wciąż brzmią dobrze, ale brak im typowo basowej akustyki i trochę odstają w porównaniu z innymi telefonami z serii One. Warto, także poszukać opcjonalnej aplikacji do odtwarzania muzyki, bo standardowo zaimplementowana aplikacja nie zaskakuje funkcjonalnością. Dorze, że chociaż dołączane słuchawki tzw. „pchełki”, oferują czysty dźwięk i pozwalają delektować się ulubioną muzyką. Dołączone do zestawu słuchawki jednocześnie służą jako antena do obioru radia. Jeżeli chodzi o jakość rozmowy, to nie można nic tutaj zarzucić, głos brzmi naturalnie po obu stronach. Także nie mam uwag do zasięgu anteny, która nie odstaje w tym zakresie od standardu współczesnych smartfonów.

Prawdziwie niespodziewanym plusem HTC One max okazała się bateria o pojemności 3300 mAh, która zapewnia ciągłą pracę – bez konieczności ładowania – przez prawie dwa dni. Wbudowany akumulator według producenta zapewnia czas rozmów: do 25 godz. (WCDMA) / do 28 godz. (CDMA) oraz czas czuwania: do 585 godz. (WCDMA) / do 393 godz. (CDMA). W praktyce HTC One Max także nie rozczarowuje, pod względem czasu pracy. Co prawda duży ekran, aż zachęca do grania, czy buszowania po Internecie, ale spokojnie możemy obyć się bez gniazdka elektrycznego dwa dni. Jak wygodne jest to rozwiązanie i jak bardzo podnosi komfort użytkowania nie trzeba przekonywać nikogo, kto intensywnie korzysta ze smartfona, tym bardziej o takich rozmiarach, zatem bez wątpienia należy uznać ten element za plus One max.