Smukła obudowa modelu Picasso została wykonana między innymi ze szczotkowanego aluminium oraz poliwęglanów. Całość została utrzymana w minimalistycznej stylistyce, a tylna ścianka nawiązuje do struktury diamentu i ma ona lekko chropowatą fakturę.

Zainteresowani zakupem mogą wybierać spośród wielu wersji kolorystycznych, które współgrają z interfejsami, przygotowanymi przez producenta. W polskiej dystrybucji początkowo dostępny będzie kolor biały, granatowo-czarny oraz złoty.

Cała konstrukcja jest zwarta, a poszczególne elementy dobrze spasowane. Obudowa robi naprawdę pozytywne wrażenie. Widać tu rękę dobrego projektanta, spod którego ręki wyszło to eleganckie urządzenie. Telefon, nie jest ani za duży, ani za mały – wymiary 142 x 70 x 8.20 mm (waga 152 g), a zaokrąglone boki sprawiają, że bardzo pewnie leży w dłoni i bez problemu obsłużymy go za pomocą jednej dłoni. Wizualnie urządzenie prezentuje się estetycznie i wygląda na urządzenie znacznie droższe.

Bluboo Picasso wyposażony jest w wyświetlacz IPS o rozdzielczości HD (1280 x 720 px). Takie połączenie daje zagęszczenie 294 pikseli na cal. Biorąc pod uwagę przestrzeń roboczą, 69,56% ogólnej powierzchni przedniego panelu, jest to wynik całkiem dobry. Za sprawą 5” wyświetlacza użytkownik ma, moim zdaniem optymalny dla telefonu komfort oglądania filmów i stron WWW.

Obraz wyświetlany jest jasny, ale kolorom brak ostrości, czerń bardziej przypomina różne odcienie szarości. Co do kątów widzenia, to są one wystarczające. Niestety wyświetlacz nie radzi sobie w ostrym słońcu, o czym musimy pamiętać używając np. aparatu fotograficznego.

Zastrzeżenia można mieć także do szybki, która chroni ekran. Wykonano ją z tworzywa, które wydaje się być podatne na zarysowania i lubi zbierać tłuste odciski palców. Ekran jest czuły na dotyk, MultiTouch, rozpoznaje 5 punktów dotyku jednocześnie. Nad ekranem znajduje się głośnik do rozmów osłonięty srebrną siatką, obok którego widzimy oczko przedniej kamerki, z diodą LED i czujniki oraz funkcjonalną diodę powiadomień. Kamerka posiada rozdzielczość 8MP i przyda się miłośnikom popularnych zdjęć z ręki. Nie zalecam jednak korzystać z doświetlenia diodą, ma ona żółty odcień i w takim samym kolorze wygląda nasze selfi. Trzy typowe androidowe przyciski umieszczone pod ekranem są standardowo dotykowe, i oczywiście podświetlane na biało, po wybudzeniu telefonu.

Lewa strona jest pozbawiona przycisków. Na prawym boku urządzenia znajdziemy przyciski regulacji głośności i włączania/blokady telefonu. Oba przyciski działają poprawnie i dobrze odczuwalny jest ich skok.

Na górnej krawędzi producent umieścił gniazdo słuchawkowe mini jack i mikrofon.

Po przeciwnej stronie znajdziemy złącze microUSB, bez wsparcia OTG, oraz dwie maskownice głośnika multimedialnego. Niestety to tylko imitacja głośnika stereo, bo tylko pod jedną z nich został umieszczony niewielki głośnik. Standardowe dźwięki wydobywające się z niego nie są może najwyższych lotów, ale jest wyraźny i odpowiednio głośny. Jeśli nie jesteście zbyt wybredni i lubicie słuchać muzyki na smartfonie, to okolicznościowo Picasso może zastąpić Wam odtwarzacz muzyczny.

Bluboo Picasso ma zdejmowaną tylną klapkę z tworzywa sztucznego, pod którą kryją się złącza dla kart microSIM oraz karty pamięci microSD.

„Pamięć wewnętrzna 16 GB (dla użytkownika ponad 4GB)” – Co tam zajmuje 11 GB dysku? 😮 śmiecie od producenta? Przy 16GB, dla użytkownika powinno zostać ok. 11 GB wolnego miejsca a nie na odwrót.
Uff w tekście testu jest wszystko w porządku opisane, czyli 12,5 GB dla użytkownika. Tylko w podsumowaniu pomyłka 🙂