Centralne Biuro Antykorupcyjne kupiło specjalny program do szpiegowania Polaków w internecie – donosi „Super Express”. Za jego pomocą, służby mogą sprawdzić nasze rozmowy przez telefon, czy przestudiować naszą listę kontaktów na karcie SIM, a nawet sprawdzić na jakie strony porno wchodzimy.
Program nazywa się Remote Control System i został zakupiony od włoskiego producenta za 250 tys. euro. Za pomocą tego programu można szpiegować zakodowane kanały komunikacji, np. Skype’a czy pocztę w skrzynkach e-mail. System pozwala także na nagrywanie rozmów i na uaktywnianie kamer w urządzeniach osób śledzonych. Jednak to, co może szokować najbardziej, to fakt, iż RCS pozwala nawet na śledzenie przeglądanych stron w internecie, otwieranych programów czy… uderzeń w klawiaturę – podkreśla „Super Express”.
Warto przypomnieć, że Polska jest w czołówce najbardziej inwigilowanych krajów Unii Europejskiej. W 2014 r. służby, sądy i prokuratury złożyły łącznie 2 177 916 zapytań o dane telekomunikacyjne. Od 2009 r. rosły od miliona do ponad dwóch, gdy nagle w danych za 2012 r. Urząd Komunikacji Elektronicznej odnotował 5-procentowy spadek. Tej informacji nie potwierdziły jednak dane pozyskane przez Fundację Panoptykon bezpośrednio od służb, według których liczba zapytań wzrosła aż o 10%. W 2014 r. nastąpił powrót do poprzedniego trendu i – zarówno według UKE, jak i według służb – liczba zapytań wzrosła. Szerokie uprawnienia przy jednoczesnym braku kontroli nad działaniami służb powodują, że dochodzi do wielu nadużyć.
CBA nie potwierdza i nie zaprzecza, że kupiło program. – Żadna służba specjalna na świecie, w tym CBA, nie informuje o środkach, metodach i formach realizacji ustawowych zadań, a tym bardziej nie komentuje spekulacji na ten temat – mówi nam rzecznik CBA Jacek Dobrzyński.
W Polsce działa aż dziewięć służb, które mają prawo podsłuchiwać i korzystać z innych sposobów inwigilacji (policja, ABW, CBA, Straż Graniczna, Żandarmeria Wojskowa, Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej, Biuro Ochrony Rządu, Agencja Wywiadu, Służba Kontrwywiadu Wojskowego).
źródło: Super Express
Kan
Pierdole ww służby, ciekawe czy wiedzą kto to napisał.
@chwdp : Jeśli byleś frajer i napisałeś to ze komputera z którego logowałeś się kiedy kiedykolwiek na jakieś swoje konto to juz cię mają. Zostaje im prosta analiza adresów IP i po sprawie. W całym procesie najtrudniejsze jest przejście procedur formalnych.
Szanowny Panie „chwdp”. Mamy już Pańskie namiary, proszę się spodziewać wizyty przedstawicieli naszych służb w przeciągu najbliższych kilku godzin.
Szanowne 'CBA’ 😉 słusznie by zadziałało, ale żartobliwy ripost zbyt uprzejmy do prostackiego ćwiercia, o zapowiedzi wizyty nie wspominając, bo to ewidentny błąd w w procedurach i sztuce. :lol Prawdziwe służby resortowe powinny znienacka wparować mu na 'kwadrat’ i posiekać zupsko prętem ze stali wysokogatunkowej sw4 fi~14 mm. 😎 :lol
Źródło wiadomości jest dla mnie wątpliwej jakości. Naprawdę już za marne 250.000 euro można sobie sprawić zabaweczkę, która odkrywa wszystkie „karty”? Wydaje mi się, że to kosztuje o wiele więcej.
Nie przekraczam prawa więc się nie obawiam, nawet termokamer widzących przez ubrania na lotniskach. Przegląd robią wyszkoleni specjaliści. Podatki płacę również za strzeżenie społecznego bezpieczeństwa przez specjalnie powołane służby resortowe. Przestępcy wszelkiej maści są coraz bardziej przebiegli, więc resortowi funkcjonariusze muszą mieć narzędzia, pozwalające z masy informacji wysyłanych przez normalnie żyjących ludzi wyłowić to, co ma niebezpieczne znamiona, aby zweryfikować podejrzenia i w porę zadziałać albo je zdementować. Natomiast ustawowo powinno się karać wszelkiego rodzaju 'przecieki’ materiałów operacyjnych do publicznego dostępu, a tym bardziej do massmediów, nierzadko bardzo nieodpowiedzialnych. Czyli…
Szary obywatel, niewinny, którego poufne, intymne materiały 'wyciekną’ służbom specjalnym, powinien mieć ułatwioną procedurę uzyskania sutego odszkodowania za taką niefrasobliwość resortu, w sposób uproszczony i szybki, bez zamiatania sprawy pod dywan. Winnych tak rażącej niekompetencji funkcjonariuszy powinno się usuwać z dożywotnim wilczym biletem zatrudnienia w resortach i bezpardonowo zajmować ich wszelkie mienie na poczet odszkodowań. Analogicznie powinno się karać innych publikatorów prywatności, np. dziennikarzy, redaktorów oraz zwykłych neptków, szukających lansu na YT cudzym kosztem. To byłby zdrowy mechanizm minimalizujący ryzyko takich zdarzeń niemal do zera. 😎