Powiedzenie „jeśli nie ma cię w internecie, nie istniejesz” może stać się samospełniającą się przepowiednią dla wielu z ubiegających się o parlamentarny immunitet.
Jedni drukują ulotki, drudzy kupują pączki, kolejni wolą zapłacić za bilbordy lub banery na ogrodzeniach. Kandydaci na parlamentarzystów gremialnie przekonują, że są „jak najbliżej wyborców”, bo dojechali kilkadziesiąt kilometrów na spotkanie przedwyborcze. Niestety politycy bagatelizują i marginalizują podstawowe źródło wiedzy i informacji jakim stał się internet. Wielu z nich wciąż nie posiada własnych stron internetowych.
Strona internetowa promująca kandydata jest dostępna o każdej porze z każdego urządzenia podłączonego do internetu. Wiele osób zyskałoby możliwość poznania polityka w dogodnym dla siebie czasie i miejscu, a potencjalny parlamentarzysta mógłby zmniejszyć wydatki na podróże. Dlaczego strony internetowe nie są pierwszym miejscem prowadzenia kampanii wyborczych? Witryna może stać się przecież centrum informacyjnym łatwo dostępnym dla każdego, szybko aktualizowanym i tanim. Politycy słabo promują się w internecie i nie wykorzystują tak podstawowego narzędzia jakim jest własna strona WWW, na której osoby zainteresowane znajdą informacje. Posiadanie strony internetowej jest wciąż mało popularne i kojarzone raczej z instytucjami niż z osobami prywatnymi. Niewykluczone, że wynika to z niewiedzy. Tymczasem założenie i prowadzenie strony internetowej jest bardzo łatwe, a utrzymanie jej nie kosztuje więcej niż kilkaset złotych rocznie.

Michał Trziszka, dyrektor zarządzający Cal.pl
– W kilku prostych krokach można zostać właścicielem własnej strony w internecie. Stworzenie witryny za pomocą kreatora polega tylko i wyłącznie na wybraniu szablonu strony oraz podaniu informacji jakie mają znajdować się na stronie – np. treść, dane kontaktowe, zdjęcia itp. Dzięki gotowym formatom nie trzeba być informatykiem, aby zbudować atrakcyjną witrynę i nią zarządzać. Jednocześnie koszty strony WWW są bardzo niskie. Trudno zrozumieć dlaczego osoby, które bardzo chcą się promować nie wykorzystują tego podstawowego narzędzia komunikacji – zauważa Michał Trziszka, dyrektor zarządzający INFO-CAL.
Dodatkowo strona internetowa umożliwia proste tworzenie ankiet i sond, dzięki którym można lepiej poznać oczekiwania potencjalnych wyborców. Ważna jest też możliwość analizowania profili osób odwiedzających serwis, np. miejsca zamieszkania czy wieku. Dzięki takim informacjom kandydat przykładowo mógłby skoncentrować swoje wysiłki na rejonach, z których odwiedziny na stronie WWW są najrzadsze.
Własna strona internetowa dla polityka powinna być „inwestycją” długoterminową. Warto aktualizować informacje także po wygranych wyborach. Tymczasem przeważnie aktywność internetowa, jeśli w ogóle się pojawiła, po wyborach zanika. To niedopuszczalne w dzisiejszych „internetowych” czasach – podsumowuje Michał Trziszka, dyrektor zarządzający INFO-CAL.
Wielu polityków zakochało się w Facebooku, gdzie zamieszczają wiele rozmaitych informacji. Niemniej własna witryna pozwala na lepszą organizację treści, grafiki i pozwala się wyróżnić, co w przypadku osób walczących o miejsca w parlamencie ma pierwszorzędne znaczenie.
źródło: INFO-CAL
Zostaw komentarz