246 tabletów pochodzących z Chin zatrzymali funkcjonariusze Służby Celnej z Chełma. Towar niespełniający podstawowych wymogów bezpieczeństwa próbowała wprowadzić na rynek firma mająca siedzibę w okolicach Lublina.
Zastrzeżenia celników budziła dołączona do towaru dokumentacja, w tym brak instrukcji w języku polskim. I mimo że importer naniósł na tablety symbol bezpieczeństwa CE, nie przedstawił wydanego przez producenta upoważnienia do tego typu czynności. Pozwala to przypuszczać, że towar oznaczono bezprawnie i jego użytkowanie może nieść ze sobą zagrożenie dla zdrowia użytkowników lub środowiska..
– Podczas kontroli towaru chełmscy celnicy zwrócili uwagę, że na urządzeniach brakuje oznaczeń wskazujących na markę lub model. Oznaczeń pozwalających na identyfikację towaru nie było również na opakowaniach. A jego użytkowanie może nieść ze sobą zagrożenie dla zdrowia użytkowników lub środowiska – mówi rzecznik prasowy celników, podkom. Marzena Siemieniuk.

W stanowisku przekazanym Służbie Celnej Urząd Komunikacji Elektronicznej potwierdził, że towar nie spełnia wymagań określonych w ustawie o systemie oceny zgodności i w takim stanie nie może trafić na rynek. Aby tablety mogły trafić na półki sklepowe, importer powinien usunąć stwierdzone usterki, uzupełnić dokumentację oraz prawidłowo oznakować sprzęt. Jeżeli te wymogi nie zostaną spełnione, chińskie tablety czeka powrotny wywóz za granicę.
źródło: Izba Celna Biała Podlaska
Kan
Niebezpieczne, bo brak polskiej instrukcji i oznaczeń modelu. Po prostu śmiercionośne 🙂 Co za matołek to pisał?
To znaczy, kogo masz na myśli, pisząc [quote] Co za matołek to pisał?[/quote] W informacji, jest podane, co wzbudziło obawy celników i jak się do nich ustosunkował UKE. Andrzej
Pojedź/zadzwoń do źródła: do Izby Celnej Biała Podlaska i tam szukaj 'matołka’ od tej interpretacji, na której opiera się treść tego newsa. 😎
„Towar niespełniający podstawowych wymogów bezpieczeństwa” to nie to samo, co niebezpieczny. Jak tablet może być niebezpieczny z powodu braku oznakowania? Powtarzanie tych bzdur za jakimiś urzędasami jest dowodem matołectwa redaktora, który przeklepuje bezrefleksyjnie z notatki prasowej. To są tablety niespełniające wymogów formalnych, a nie niebezpieczne.
Najwyraźniej importer nie podziękował lokalnym celnikom za ich ciężką pracę kopertą na parapecie, czym sprowokował procedury kontrolno-naciągańcze, swoje ogromne straty a może nawet i plajtę. Urzędnicy w Słoickiem potrafią być mozolni jak nie przymierzając mrówki i wobec zaniechania kopertowania powiedzieli tanim tablecikom chińskim z tej dostawy swoje stanowcze 'nie!’.
****Celnicy zauważyli że na urządzeniach nie ma magicznego znaczka z napisem „oddaj państwu haracz” , albo „dałem wam już przecież w łapę”, w związku z powyższym nie mieli innego jak tylko zarekwirować ten jakże śmiercionośny produkt :D:D:D
No proszę, tytuł zmieniony na zdecydowanie sensowniejszy „Tablety z Chin zatrzymane na granicy”.