Tylko 18% użytkowników Facebooka jest w stanie wskazać ostatnią polubioną przez siebie markę. Ponad połowa (52%) nie potrafi przywołać takiej informacji z pamięci, a jedna trzecia w ogóle nie ma w zwyczaju klikać ‘Lubię to!’ na profilach produktów czy usług – wynika z badania „Marki w serwisach społecznościowych”, zrealizowanego przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych (IIBR).
W dobie bardzo dużego nasycenia tradycyjnych mediów reklamami, coraz trudniej jest dotrzeć do odbiorców z przekazem marketingowym. Reklama traktowana jest jako działanie intencjonalne i perswazyjne. O sukcesie marketingowym stanowi już nie tylko dotarcie z informacją przed oczy (czy uszy) potencjalnego konsumenta, ale także zaangażowanie odbiorcy.
Sukces serwisów społecznościowych sprawił, że zainteresowały się nimi firmy poszukujące przestrzeni, na której mogłyby budować opowieść o sobie. Szybko przyjął się początkowo egzotyczny pomysł, by marki, tak jak realnie istniejący ludzie, posiadały swoje profile i zamieszczały różnego rodzaju informacje. Dzisiaj nikogo już nie dziwi, że wśród znajomych można mieć także ulubione produkty czy usługi, że kliknięciem „Lubię to” czy „Fajne!” ludzie opowiadają o samych sobie, o swoich gustach, wrażliwości czy sposobie widzenia świata. Zdecydowana większość badanych w ubiegłym roku specjalistów zajmujących się reklamą internetową była przekonana, że dzięki fanpage’om odbiorcy są w kontakcie z marką/firmą (78%) i lepiej o niej myślą (68%). W tym obrazie kliknięcie „Lubię to!” na profilu czy dołączenie do grona fanów jest dowodem zaangażowania użytkownika, który staje się ambasadorem marki. Jak pokazuje najnowsze badanie IIBR „Marki w serwisach społecznościowych jedynie co piąty użytkownik Facebooka potrafi z pamięci wskazać ostatnią markę, której fanpage polubił. Ponad połowa nie jest w stanie nic powiedzieć o ostatnim polubionym przez siebie profilu.

Z badania wynika, że dla większości odbiorców sam akt ‘polubienia’ fanpage’a marki nie jest czynnością specjalnie angażującą.
„Przyjęło się uważać, że ‘polubienie’ fanpage’a marki jest czymś w rodzaju zostania zwolennikiem produktu czy usługi, że samo w sobie angażuje konsumenta. W przypadku niektórych profili może to być prawdą, natomiast w większości przypadków niestety nie. Polubienie profilu to bardzo często nastrój chwili, impuls, czy po prostu cena jaką trzeba zapłacić za możliwość zagrania w grę czy udział w promocji. A nastrój chwili – jak pokazuje badanie – bywa ulotny i nie pozostaje na dłużej w pamięci.” – mówi Jarosław Kowalski, Client Service Manager w IIBR.
Wyniki badania pokazują wyraźnie, że sama liczba fanów na profilu nie zawsze jest dobrym miernikiem jakości działań marketingowych. Równie ważne jest to, kim są ci fani oraz czy udało się ich emocjonalnie zaangażować. Wszystko wskazuje na to, że pociągająca swoją marketingową świeżością przestrzeń serwisów społecznościowych zaczyna podlegać tym samym prawom co tradycyjne media.
źródło: Interaktywny Instytut Badań Rynkowych
Kan
Czyli wynika z tego że 52% to po prostu lemingi które bezmyślnie klikają i „lubią” co popadnie. Ja nigdy niczego nie „lubię”. Proponuję fają zabawę na fejsbuku, z prawej strony są reklamy.Zamykacie je krzyżykiem a jak pojawi się menu wyboru z pytaniem czemu nie chcemy reklamy. To wybieracie że: jest obraźliwa lub zawiera podteksty sexualne 🙂
ludzie nie klikajcie na -lubie to- bo tylko na was zarabiaja. jestescie wtedy jak te bateryjki z matrixa. klikacie np. ze lubicie buty firmy X. za chwile reklama i info o grupowej znizce na buty firmy X. takiej reklamie trudniej sie oprzec a wy znowu kupicie produkt ktorego tak naprawde nie potrzebujecie.
dokładnie a te aplikacje sa najlepsze udostępnij i polub i ci zaspamuje co tylko się da.
Ja mam Facebooka tylko dla zniżki w Multikinie we wtorki. Nie bawię się nawet w dodawanie znajomych bo ze znajomymi to się utrzymuje kontakt w inny sposób, a nie tam. Polecam podobne podejście 🙂