Raczej po to, by w pędzie do jak najwyższych zysków, nie zatrzymywać się ani na chwilę. Ale czy ktoś w ogóle z tych wyznawców Friedmana pomyślał o tym, że żadna gospodarka nie może rosnąć w nieskończoność? Skąd niby coraz częstsze kryzysy wywoływane przez instytucje finansowe? Liberalny kapitalizm to jakaś karykatura, ale niestety większość tzw. „ekonomistów” składa mu hołd bo wzbogacili się na nim bardzo wyraźnie. A, że inni zbiednieli przez to kilkukrotnie to już nikogo nie obchodzi tych hien…