Orange to takie drzewo, które biega za psem. Cechy charakterystyczne firmy to:
1) Obiecanki cacanki, czyli ogłaszanie planów nowych atrakcyjniejszych taryf, które pojawiają się z dużym opóźnieniem i okazują się lekko zmodyfikowaną starą ofertą na zasadzie „tu skubniemy, tam dorzucimy i coś zredukujemy, a za dodatki klient dopłaci”. Przykład? Smart miał być konkurencją dla Free. Efekt – Free nadal jest najlepszą taryfą oferującą dostęp do internetu i choć ruch internetowy w ciągu ostatnich kilku lat wzrósł pewnie więcej niż o 100%, w ofercie transfer ani drgnie co najmniej od dwóch lat.
2) Agresywna infolinia, która wydzwania nie tylko do klientów abonamentowych ale również do klientów Orange Free na kartę, oferując dodatkowe produkty. I na pewno nikt nie zaproponuje obniżenia wydatków, lecz spróbuje dorzucić więcej za dopłatą.
3) Generowanie masy bezużytecznych informacji, na zasadzie „nie ważne co mówią media, ważne żeby o nas wspominały”. Za drogo? To masz tu kliencie tani gadżet i siedź cicho.
4) Większa dbałość o swoich akcjonariuszy niż o dobro klientów. Wszyscy pamiętamy wypowiedź pana z Orange, który szczerze wyznał, że do Play nie będzie taniej bo liczą się zyski akcjonariuszy.
5) Dawanie i zabieranie – czyli sławna roczna ważność konta, którą później anulowały kolejne „świetne” promocje.