„Stań się mobilny! Piękna strona internetowa i bogata oferta skierowana do wiernych lub nowych klientów to standard. Dziś konieczne jest zanurzenie się w mobilnej sieci.” – przekonują autorzy raportu na temat mobilnego Internetu.
Z pewnością mają racje – w mobilnym Internecie jest potencjał. Wystarczy spojrzeć na liczby – tylko 1,2 mld ludzi na świecie posiada komputer podłączony do sieci. Natomiast telefon komórkowy posiada aż 3 razy więcej osób (ponad połowa populacji ludzkiej). A to właśnie w telefonie można korzystać z mobilnego Internetu.
W Polsce nie jest on jeszcze aż tak popularny jak na zachodzie. Wciąż obawiamy się wysokich cen za transfer danych oraz napotykamy na strony niedostosowane do wyświetlania na małych ekranach telefonów. Ale w obu przypadkach widać znaczące zmiany – ceny transferu są coraz niższe, operatorzy wprowadzają promocyjne pakiety, udostępniają nową i szybszą technologię 4G. Również coraz częściej usłyszeć można o mobilnych wersjach stron. Posiadają je największe polskie portale, portale społecznościowe (Facebook, w Polsce Nasza-Klasa), lotniska czy inne instytucje publiczne. Wzrasta również liczba prywatnych przedsiębiorców decydujących się na mobilną wersję strony swojej firmy.
– Mobilna strona może pomóc firmie w przebiciu się wśród konkurencji – przekonuje Robert Rachwał, właściciel firmy ClickMaster Polska, która wydała raport. – Strona mobilna jest zdecydowanie tańsza niż normalna strona internetowa. A należy pamiętać, że już 15% internautów to użytkownicy mobilni. Warto o nich pamiętać tworząc wizję promocji firmy.
Jak czytamy w raporcie, z Internetu w telefonie korzystamy najczęściej, kiedy potrzebujemy sprawdzić adres, godziny otwarcia, rozkład jazdy czy zarezerwować bilety. Korzystamy coraz więcej. Wzrost użytkowników mobilnego Internetu w Polsce jest większy niż w USA. Oznacza to bardzo duży rozwój tej technologii w Polsce. Kwestą czasu jest doścignięcie Ameryki, gdzie ponad 56% mieszkańców używa Internetu mobilnego w różnych urządzeniach przenośnych.
Czy Internet mobilny ma szansę prześcignąć Internet stacjonarny? W chwili obecnej raczej nie, ale stawać się on będzie bardzo przydatnym i ułatwiającym nam życie narzędziem. Więcej na temat internetu mobilnego w raporcie na stronie: www.clickmaster.pl/2011/04/10/raport-na-temat-mobilnego-internetu
źródło: ClickMaster
Kan
Jeśli operatorzy mobilni, mając nawet wyższe ceny niż stacjonarni, usuną limity transferu (np. kosztem limitów prędkości), to propozycja stanie się godna rozpatrzenia. Ja osobiście czuję się bardzo zniewolony używając internetu mobilnego. Zawsze sprawdzam, ile mi jeszcze danych zostało, jak szybko ten internet będzie chodził… zastanawiam się, czy ściągnąć plik DOCX czy zaczekać aż będę w domu aby nie narażać się na dodatkowe kB/MB danych… że już nie wspomnę o ściągnięciu czegoś większego, ot – chociażby pliku JPG o wielkości 50MB. Co z tego, że prędkości są bardzo duże. Niech będą ograniczenia, ale na rzecz braku ograniczeń transferu danych. Wtedy od razu rezygnuję z operatora stacjonarnego!
Mobilny BlueConnect NOC Ery (obecnie T-Mobile) jest świetną mobilną ofertą, pozwalającą ściągać od północy do godz. 9 przed południem bez żadnych limitów, ani objętości danych, ani prędkości, którą się 'leci’ tyle, ile w danym miejscu 'fabryka dała’. Jedyną podstępną wadą tej usługi jest ukryty małymi literkami obszernego regulaminu fakt, że przekraczając limity 'dzienne’ klientowi zakładają lejek prędkościowy do 16kb/s także na transfer nocny! Nie wiem jak teraz, ale w tamtym roku ani słówkiem nie informowano zachęcanego klienta o tej pułapce. W cywilizowanych krajach, np. w Niemczech taki numer nie uszedłby bezkarnie sprzedawcy. Klient byłby uznany za oszukanego i miałby prawo zerwać umowę, zatrzymując bez zobowiązań kupiony za symboliczną cenę modemik lub laptoka. Chodzi o to, że skoro zaleta, na którą łowi się konsumenta w sidła umowy, czyli skoro brak limitu danych 'od północka do przedpołudnia’ jest jednak zależny od przekroczenia limitu dziennego – SPRZEDAWCA MUSI o tym WYRAŹNIE POINFORMOWAĆ potencjalnego, wabionego KLIENTA! Skoro tego nie robi i zataja ten istotny fakt, licząc, że nabywca nie zdąży się o tym doczytać w regulaminie – popełnia oszustwo polegające na nakłonieniu do niekorzystnego rozporządzenia swymi środkami finansowymi poprzez zatajenie istotnej wady tkwiącej w reklamowanej zalecie produktu.
Stacjonarny ma trzy zalety – zawsze działa , trzyma pręfkość i nie ma limitów. Mobilny to tzw. drugi net i na razie przez wiele lat tak zostanie.
Nokia czy orange nie ma znaczenia; globalne marki myślą tylko o zysku….
Strata to ich motywacja a nie zadowolenie klienta. Widać to po cyrografach – coraz więcej ********* i mało konkretów, zero gwarancji po prostu płać i płacz. Klient nasz Pan gdy nie ma cyrografu; później to „o sentymentach zapomnieć czas”.
w artykule wspomniano coś o zaletach tzw. mobilnych wersji stron. Ja mam mieszane uczucia co do tego ,,wynalazku”-z reguły takie strony nie zawierają wszystkiego co maja normalne wersję, więc zawsze co robię gdy mi taka stronka wyskoczy to powrót do normalnej. Większość telefonów i przeglądarek do nich radzi sobie z nimi dość dobrze, problemem może być flasz i inne tego typu zbędne ,,bajery” które tak uwielbiają webmasterzy. Myślę jednak że wkrótce będzie coraz więcej telefonów które i z tym problemem sobie dadzą radę
Mobilny interet jest dostępny zawsze tam gdzie potrzebujemy akurat z niego skorzystać, jest droższy od stacjonarnego, (chyba że wykupimy pakiet MB) ale stacjonarny jest przeważnie bez ograniczeń wymiany danych, bardziej „stabilny”, szybszy i tańszy – tym bardziej jeżeli weźmie się pakiet (tv+internet..). Mobilny można potraktować jako dodatkowe „okno na świat” np podczas wakacji, podróży..