Jak zmienia się sposób korzystania z rozrywki dzięki super szybkiej technologii LTE? Odpowiedź na te i wiele innych pytań w czwartym już odcinku „Horyzontu zdarzeń”, który został wyemitowany w sobotę 22 grudnia na antenie Polsat News. „Horyzont zdarzeń” w ciekawy i przystępny sposób pokazuje najważniejsze i najciekawsze wydarzenia ze świata nauki i techniki.
Kolejne odcinki będą emitowane w soboty o godz. 17:35 na antenie telewizji Polsat News (powtórki w niedzielę o tej samej porze). We wtorki i w środy program będzie nadawany w nieco krótszej formie na antenie TV Biznes.
„Horyzont zdarzeń” powstał we współpracy telewizji Polsat News i operatora sieci Plus.
źródło: Plus
Kan
Baju-baju.
Absurdalnie małe limity i absurdalne ceny tego LTE.
Póki co wolę Wolę PlayOnline.
Postęp polski
Przemysław Słomski
wczoraj, 23:55
Z nowym rokiem dokonujemy kolejnego wielkiego kroku naprzód. Media trąbią o wielkim sukcesie polskiej informatyki – będzie można sprawdzić online, kto ma prawo do świadczeń wynikających z ubezpieczenia zdrowotnego. Śmieszne jest to, że tak naprawdę nie ma z czego korzystać, ponieważ duża część z tych usług istnieje wyłącznie teoretycznie. Chyba każdy z Polaków wie, że dostanie się do specjalisty nie jest procesem szybkim ani łatwym. Polacy są zwyczajnie okradani parapodatkiem zwanym ‘składką zdrowotną’, a te pieniądze, które ta hydra nie zużyje na własne potrzeby, podatnicy otrzymują w postaci ochłapów skromnych świadczeń zdrowotnych.
Wielu Polaków głosuje nogami, mówiąc czule ‘sajonara, Polsko, nara’ i przeprowadzając się do normalniejszych krajów. Uznaje to za przejaw zdrowej konkurencji i wykorzystywanie okienka, które w każdej chwili może zostać zamknięte. Skoro nie mam ochoty do korzystania ze złodziejskich usług banku A – idę do mniej złodziejskiego banku B. Podobnie z państwami – skoro Polska nie zapewnia obywatelom prawie niczego za ich podatki, lepiej dla Polaków i ich rodzin przenieść się do mniej złodziejskiego kraju.
Część Polaków nadal ma umysł zatruty oparami nacjonalistycznego oszołomstwa. Polsko, jak pięknie za ciebie umierać, mazali domorośli grafomani. Jest dokładnie odwrotnie – pięknie to jest zabić jak najwięcej najeźdźców i wrócić do rodziny. Głupotą jest dać się zabić i pozostawić rodzinę bez głowy rodziny i środków do życia. Przechodząc do przykładów z czasu pokoju – skrajną głupotą było tkwienie w PRLu, podobnie jak ciężką głupotą jest tkwienie w obecnym PRL bis. Mądre jest zabezpieczenie siebie, a szczególnie ‘ustawienie’ dzieci, a od pokoleń najskuteczniejszą strategią było wyemigrować, jak najszybciej i jak najdalej. Pamiętajmy, że mamy szczególne zobowiązania w stosunku do naszych dzieci – nieważne, gdzie będą mieszkać, ważne, żeby mogły żyć w miarę godnie, żeby nie musiały budować barykad, żeby mogły rozwijać się na miarę swoich możliwości i bez obawy o swoje bezpieczeństwo.
Czas na tradycyjne naganianie na złoto, w ramach czego podam przykład z ostatnich dni. Oto miła pani, zamiast żyć w normalnym kraju, zawzięła się i postanowiła żyć w PRL, przemianowanym potem na PRL bis. To był pierwszy błąd. Drugim błędem było trzymanie łże-waluty w łże-banku, zamiast kupienia u mnie paru złotych monet. I pewnego dnia przyszedł zły wilk komornik i zabrał sobie pieniądze z konta. To, że akurat wspomniana obywatelka nikomu nic nie była winna niczego nie zmienia – kasy z powrotem już nie dostanie. Komornik też nie poniesie żadnej odpowiedzialności, ponieważ nasza stara tradycja, wywodząca się jeszcze z czasów caratu, stanowi, że oprawcy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swe czyny. Co najwyżej mogą dostać promocję, premię lub podwyżkę.
Skoro jesteśmy już przy wszelakich tradycjach, warto przypomnieć stare porzekadło ‘nie kradnij, państwo nie lubi konkurencji’. Coś w tym jest, niech o tym zaświadczy przydługi mejl, który otrzymałem od czytelnika. Jest to list od firmy w UK pomagającej w unikaniu bandyckich składek ZUS:
Mając na względzie długotrwałą współpracę, jak również koncentrując się na znalezieniu najkorzystniejszego rozwiązania dla Państwa, jako Przedsiębiorców, oraz przyjęcie właściwej postawy wobec polskich i zagranicznych instytucji, Spółka [ciach] podjęła kroki zmierzające do zakończenia świadczenia usług związanych z obecnym rozwiązaniem. Usługi w obecnym zakresie świadczone będą do końca grudnia 2012r.
W oparciu o informacje, jakie nasza Spółka uzyskała w ostatnich tygodniach z instytucji w UK odpowiedzialnych i biorących udział w procesie weryfikacji oraz wystawiania druków A1, brytyjskie HMRC w sposób bardzo znaczący podwyższyło poprzeczkę w zakresie aplikowania o wystawienie certyfikatu A1 dla Obywateli Polski, wymagając od osób ubiegających się o ten druk dokumentów/ informacji takich jak: rachunki dotyczące opłat za mieszkanie, czynsze, inne opłaty komunalne, wystawiane na imię i nazwisko danej osoby bilety podróży pomiędzy obydwoma krajami sposób i źródło uzyskania informacji o pracodawcy ze szczegółowym opisem rozmowy kwalifikacyjnej prowadzenia harmonogramu pracy ze szczególnym uwzględnieniem konkretnych dni, w których dana osoba przebywała w Polsce oraz w Anglii przyczyn zatrudnienia oraz wiele innych.
Urząd w Wielkiej Brytanii oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych zastrzegają sobie, że wymagane są wszystkie dokumenty, a przedłożenie jedynie części z nich nie jest wystarczalne. Tak trudne i nierealne wymogi stawiane przez stronę brytyjską są konsekwencją działań Zakładu Ubezpieczeń w Polsce, który to chcąc zablokować polskim przedsiębiorcom możliwość korzystania z występującego zbiegu tytułów do ubezpieczeń podjął działania, które na dzień dzisiejszy przybrały taką formę. Skutki działań Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, jako właściwej w Polsce instytucji zabezpieczenia społecznego spowodowały zmianę interpretacji przepisów.
Wprowadzenie nowej oferty i wycofanie Klientów z dotychczasowej ma na celu przede wszystkim jeszcze większe zabezpieczenie sytuacji każdego Przedsiębiorcy oraz maksymalne zwiększenie komfortu prowadzenia własnego biznesu, a także konkurencyjność względem podobnych firm i branż na polskim rynku.
Ze względu na zaawansowaną procedurę związaną w wprowadzaniem nowej oferty z dniem 1.01.2013 roku firma [ciach] zaprzestaje działalności w zakresie świadczenia dotychczasowej usługi. Fakt ten pociąga z Państwa strony konieczność zgłoszenia do ubezpieczenia z tytułu prowadzonej w Polsce działalności gospodarczej od dnia 1.01.2013 roku.
Jest to jeden z elementów ‘dociskania śruby’, którego się spodziewam i o którym wielokrotnie ostrzegałem na blogu. Proszę sobie to dobrze zapamiętać – presja ta będzie narastać wraz z malejącą ilością płatników ZUS w stosunku do pobierających świadczenia. System ubezpieczeń społecznych w Polsce jest na granicy załamania, a tak już jest, że każdy reżim będzie chronił przede wszystkim siebie, czasem brutalnie i nie zważając na konsekwencje. Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której funkcjonariusze zajmują hipotekę mieszkania Kowalskiego i żądają wykazania odprowadzonych składek ZUS za ostatnie 10 lat. Kowalski twierdzi, że pracował i mieszkał w UK, na co ZUS, że mieszkanie to było fikcyjne, bo centrum interesów życiowych jest w PL i są na to dowody – konto w polskim banku, posiadanie mieszkania i rodziny w Polsce, transfery finansowe do Polski oraz brak obywatelstwa brytyjskiego. Dodatkowo Kowalski nie wymeldował się z Polski i nie zgłosił w Urzędzie Skarbowym przeniesienia centrum interesów życiowych do UK, a nawet gdyby to zrobił, to w świetle powyższych dowodów należy uznać to za fikcyjne. I mieszkanko ciach, na licytację, a kasa dla komornika, na wypłaty dla urzędników ZUS i na odsetki od kredytów zaciągniętych przez ZUS w bankach.
I tak postęp się dokonał. Od 2013 roku Polacy są traktowani w UK jako potencjalni oszuści, na prośbę swojej własnej agendy rządowej (ZUS), mimo, że oficjalna propaganda głosi całkowitą równość obywateli UE:
Swobodny przepływ pracowników umożliwia obywatelom UE poszukiwanie pracy w innym państwie UE, podjęcie tam pracy bez konieczności posiadania odpowiedniego pozwolenia, a także korzystanie z równego traktowania z obywatelami państwa przyjmującego, jeżeli chodzi o dostęp do zatrudnienia, warunki pracy i uprawnienia do świadczeń społecznych.
Z natury należę do bardzo naiwnych ludzi. Uważam, że ludzie z natury są prawdomówni i z góry zakładam, że należy im wierzyć. Podejrzewam, że większość ludzi tak ma – ofiary czystek Stalina pisały do niego listy z Łubianki, a Niemcy wzdychali ‘gdyby tylko Hitler o tym wiedział’. Dlatego z łatwością dałem się oszukać politykom ‘wolnej Polski’, od Balcerowicza po Tuska. Każde ‘już wkrótce będzie lepiej’ okazywało się ‘już wkrótce będzie lepiej mi i mojej rodzinie’. Z doświadczenia płynącego z 24 lat istnienia PRL bis wiadomo, że siła nabywcza i jakość życia Polaków wynoszą jakieś 20-30% poziomu niemieckiego, brytyjskiego czy amerykańskiego, i że stan taki będzie trwał z pewnością do końca mojego życia.
Jedynym racjonalnym wnioskiem płynącym z analizy kilkuset lat historii jest całkowite oderwanie się od Polski, znalezienie pracy w normalnym kraju, nieposiadanie obligacji czy nieruchomości w Polsce, a także polskiej łże-gotówki, która może być w dowolnym dniu zeszmacona, wymieniona czy skonfiskowana. Nie oszukujmy, że wyprowadzamy się do UK, wyprowadźmy się na dobre i na stałe.
First They Came for The Racists, Then They Came for the Islamophobes…Then Came Sharia
Cheradenine Zakalwe
25 grudzień, 18:46
Tim Montgomerie recently published a comment piece on religious persecution worldwide in the Times. There have been a few things like this appearing in the media recently, so it’s worth taking a look at to see what is lacking in this level of analysis.
It starts promisingly enough with the title: „Too many Christians are not free to rejoice”
At least he dares to mention Christians specifically rather than take refuge in abstractions about religious persecution.
The Tory MP Sajid Javid provided one of my moments of 2012. Speaking to the Conservative Friends of Israel, he announced that he was a “proud British-born Muslim” who would choose Tel Aviv or Jerusalem if he had to settle in the Middle East. Only in Israel, he said, would his wife and children feel at home, safe and free. Few Christians — or gay people — would disagree.
Source: The Times (£)
So straightaway we’re presented with a „good Muslim” character, just in case anyone might think Montgomerie was one of those crazy Islamophobes.
Seventy per cent of the world’s population live in countries where religious freedom is restricted in severe ways by political policy or by intimidating social forces. Sometimes these policies and forces come together — as in northern Nigeria, where last month five Christians were shot by extremists and then burnt in their homes until their corpses were unrecognisable. Despite the crime lasting an hour, security forces who were stationed nearby did nothing. In Russia it is Muslim minorities and Evangelical Christians who are marginalised. In China it is any religious group that is politically off message.
As always when commentators mention Muslim persecution of non-Muslims they try and balance it out by finding examples where Muslims are persecuted too. The best Montgomerie can do here is Russia, where he says they are „marginalised”. What does he mean by this? What do Muslims experience in Russia that can possibly compare with the experience of Christians being randomly butchered by Muslim terror gangs acting in concert with state security forces? They don’t have enough mosques, perhaps?
Soon we’re veering back into abstractions about „religious persecution”.
While there may be real short-term tensions between Christian and gay groups and between newly self-confident Muslim populations, the long-term evidence is that no one is safe if any minorities are vulnerable. First they came for the Communists and trade unionists, warned Dietrich Bonhoeffer, then the homosexuals, then the Jews, and there was no one left to speak out for me and for you.
There we are then. Back to square one, with the ghost of Hitler hovering in the background.
What’s lacking in Montgomerie’s analysis is illustrative of the limitations of the humans rights ideology generally. It favours abstractions and eschews specificity; because specificity might lead to judgement.
Surveying the extent of religious persecution around the world, various patterns could be applied to the data. And these differing interpretations suggest widely varying remedies to the problem.
The most common interpretation, at least in mainstream commentary, is the one Montgomerie favours. There is some bad generic thing called extremism or intolerance, which that really bad man Adolf Hitler had lots of, and if we don’t want to be like him we should avoid it and be nice to everybody. And the government should try and indoctrinate its people into feeling this way too. It’s not clear how Europeans being nice will help Christians being persecuted in Africa or the Middle East. Presumably Montgomerie believes that our surfeit of niceness will inspire tolerance in non-Europeans by sheer force of example.
Alternative interpretations of the same data are possible. For example, one obvious pattern is that wherever Muslims have achieved numeric ascendancy, they use their position of dominance to persecute non-Muslims. Another interpretation might conclude that immigration is a very bad thing, as almost all of these religious conflicts result from immigration having taken place at some point in the past. Yet another analysis might conclude that’s it’s a bad idea for governments to try and impose their ideology on their people (China).
These varying interpretations matter because they lead to exactly the opposite remedies being prescribed to solve the same problem. Tim Montgomerie’s analysis suggests the following „remedy” to the problem of religious persecution: be nice to Muslims, let more and more of them into our country, don’t dare suggest that there is anything sinister or threatening in their religion, and use the power of the state to indoctrinate citizens into feeling this way and persecuting them if they do not.
This is, in essence, the human rights approach to the problem, one that is favoured by the entire Establishment and even large parts of the Counterjihad movement. Rather than look reality in the eye, and address specific problems, they hide in generalisations and do battle against an imaginary phantom called „extremism”. The use of our judgement is deprecated, and we are asked instead to put blind faith in the written rules. „All people have the right to practise their religion” says the human rights creed. We must obey.
The alternative interpretations I offered above suggest exactly the opposite remedies, however: stop immigration, deport and otherwise get tough on Muslims and discontinue government indoctrination of citizens.
(Doesn’t getting tough on Muslims imply the state imposing its ideology on the people? Yes, but the key factor in this is that the Muslims are immigrants or the descendants of recent immigrants. In other words, they are aliens. It is their alienness that justifies the state getting nasty with them, because we have a right to expect that aliens who come to our countries to live will not create problems here. And this expectation extends trans-generationally. See my Probationary Citizenship idea, which would involve creating a separate legal citizenship status for immigrants and their descendants across several generations until they have proved their fitness to be admitted as full members of the tribe.)
Let me recast Montgomerie’s quote, which he misattributes to Dietrich Bonhoeffer based on a Wikipedia look-up. (The quote is from Martin Niemoller.)
First they came for the racists. Then they came for the Islamophobes. Then there was no one left to warn us that letting large numbers of Muslims into our country was a bad idea. Then came Sharia.
German Companies Urged to Advertise in Turkish
Cheradenine Zakalwe
czwartek, 18:15
Around 16 million people with an immigrant background live in Germany – many of them with Turkish roots. A huge customer base!
„German companies are wasting a huge potential here,” says Burhanettin Gözüakça, an expert in so-called ethno-marketing.
…Although some companies such as Mercedes, AOK or Deutsche Bank are already advertising in Turkish, it’s not enough to simply translate advertising.
Cultural and religious sensitivities must be taken into account. In addition, the emotional aspect often takes precedence when German Turks make a purchasing decision.
An example: Media Markt tried to translate advertising featuring a pig („pig cheap”). That’s not a good idea, as pigs are perceived by Muslims as impure and this does not have a purchase-stimulating effect.
…The German-Turkish Chamber of Commerce in Berlin makes a similar argument: „People of Turkish descent represents a huge customer group in this country.”
16 million people with an immigrant background live in Germany. That is around 20 per cent of the overall population – and growing! Among children and youths in Germany, as many as 30 per cent have an immigrant background.
In coming years the number of immigrants will continue growing, while, by contrast, the overall population stagnates or even falls. „German companies should be aware of this,” said the spokesman for the Chamber of Commerce.
The ethno-marketing expert says: Although many companies are already making use of their Turkish-speaking employees, this is only a drop in the ocean, because the biggest advertising platform is actually almost unused: television.
Turks love televisions, sitting in front of it for three or four hours each day, as proved by the polling company Data4You. But they don’t watch German broadcasters, preferring Turkish instead – up to 80%.
An immense advertising platform that is criminally neglected by German companies, explains the expert. Many Turks associate emotions with their television series which they like to share through watching collectively.
By contrast, German programs are often perceived by the Turkish target group as factual, remote and information-oriented – and hardly watched.
Source: Bild Via: PI
A konsultacji plusa od dzisiaj oficjalnie na http://www.plusforum.pl/
Myślę, że taki sposób popularyzacji jest bardzo dobry. Dzięki temu nawet laik pozna zasadę działania LTE i sprzętu do niego niezbędnego. A co do limitów to są one w każdym mobilnym necie i to raczej się nie zmieni.
ten sam własciciel Plusa, polsatu, cyfrowego polsatu czy invest banku wiec wzajemnie sie promują, nie ma co sie dziwic.. szczegolnie, ze LTE promują gwiazdy polsatu 🙂 pewnie w ramach obowiązujących umów 🙂 jak wychwalają LTE – zajebista sprawa ale przy download ok 3-5 mb/s nawet sie nie zorientuje kiedy pobiore 5 gb..