Za ładowanie telefonu komórkowego komórkowego w miejscu publicznym należy zapłacić. Za podłączenie telefonu do gniazdka w przychodni czy urzędzie, można zostać oskarżony o kradzież i grozi to poważnymi konsekwencjami – informuje Dziennik.
Kradzież prądu to przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat… bez względu na ilość pobranej energii.
Na uniknięcie konsekwencji jest prosty sposób. Wystarczy zapytać o zgodę, a wówczas nie ma już mowy o kradzieży. Coraz częściej mozemy także spotkac moduły ładowania komórek rozmieszczone w miejscach publicznych (czyli nie tylko w kawiarniach, ale również np. w komunikacji miejskiej) mogą być głównym lekarstwem na syndrom Wiecznie Rozładowanego Smartfona.
Więcej na ten temat Dziennik Bałtycki:
Ładujesz telefon w urzędzie lub przychodni? Uważaj, kradniesz prąd
Kan
Nestety czasem sie o tym zapomina
Wystarczy mieć kulturę osobista i można uniknąć złamania prawa…
to jest jakis absurd bo ROCZNY koszt ładowania smartfona wynosi jakieś kilka-kilkanaście zł
A kogo należy o to zapytać jeśli instytucja nie jest prywatna tylko państwowa – bo obawiam się, że w takim przypadku nawet jej dyrektor z własnej kieszeni rachunków nie pokrywa więc nie jemu o tym decydować czy ktoś na lewo z takiej instytucji ciągnie tyle gigawatów.
Każdy orze jak może 🙂
Czas to pieniądz !! Prąd wart kilka groszy, a rozmowa z pracownikiem, który ma pobrać opłatę, czy choćby za każdym razem odpowiadać, czy można skorzystać z gniazdka, jest wart wielokrotnie więcej !! Niepotrzebny szum, a prawdziwe miliony się marnują.
W takim razie pracownicy takich instytucji kradną prąd na potęgę!
Aha urzędy są opłacane z naszych podatków, i za nasze pieniądze są „zasilane” więc jesteśmy tak jakby „u siebie” więc logicznie rzecz biorąc można sobie przyjść, naładować telefon, wyprasować gatki, czy ugotować zupkę na turystycznej kuchence elektrycznej. Bo niestety jak państwowe = nasze = za nasze… <-- tyle logika aż zachęciliście mnie pójdę sę do urzędu telefon naładować, niech skarżą, chętnie pójdę do sądu, procesować się o 0,35 grosza "za ładowanie"
Syndrom Rozładowanego smartfona ma swoją szczepionkę. Producentów jest kilku, a Mophie i Powerskin najlepsi. I są już w Polsce 😉
Proponuję ustawić fotodetektory wyłapujące ładujących nielegalnie komórki w miejscach publicznych. Obciążyć takiego delikwenta 500zł mandatem a dodatkowo wystawić mu punkty karne, można też dawać punkty karne za rozmowę podczas spaceru po ulicy lub w środkach komunikacji publicznej. Za zebranie 24 punktów karnych zakaz korzystania z telefonu na 4 lata. Kto jest przeciw ten stoi po stronie złodziei i chuliganów.
😉
Od dwóch lat smartfona mojego heyah ładuje na uczelni, nie pytałem… nie wiedziałem!