Dostęp do Internetu ma dziś zaledwie 1/3 ludzkości. Co ciekawe, 85% mieszkańców naszej planety de facto żyje w zasięgu sieci, ale znaczna część z nich z niego nie korzysta. Nie chce, czy nie może?
Przyczyny takiego stanu rzeczy są zarówno czysto technologiczne, jak i kulturowe, ekonomiczne czy społeczne. Wystarczy sobie wyobrazić osobę, która nigdy w życiu nie miała w domu komputera, nie korzystała także z Internetu. Dlaczego miałaby czuć związane z tym potrzeby? Czy wie do jakich celów mogłaby go używać? Od samego faktu posiadania dostępu do sieci znacznie ważniejsze są możliwości, jakie z niego płyną.
Tematem okładkowym ostatniego wydania amerykańskiego magazynu „Time” jest tekst Leviego Grossmana Inside Facebook’s plan to wire the world. Bazą do jego napisania była wizyta Marka Zuckerberga, CEO i założyciela Facebooka, w Chandauli.
Chandauli to małe miasteczko w Indiach, którego próżno nawet szukać na mapach. Jedna trzecia jego mieszkańców żyje poniżej granicy ubóstwa. Nie ma kanalizacji, nie ma stałego zasilania siecią elektryczną. W Chandauli znajduje się także szkoła – jedna z 1,4 miliona w całych Indiach – i, choć jej uczniowie muszą siedzieć na podłodze, jest to jedna z lepszych placówek w kraju. Takich miejsc jak to, w Indiach jest wiele więcej. Wg raportu Deloitte, w tym kraju dostęp do sieci ma jedynie 15% jego mieszkańców. Gdyby udało się podnieść ten wskaźnik do 75%, przyniosłoby to ze sobą liczne korzyści, jak 65 milionów nowych miejsc pracy czy zmniejszenie umieralności niemowląt o 85 tysięcy rocznie.
W jaki sposób to osiągnąć? Jak zagwarantować efektywny dostęp do Internetu nie tylko mieszkańcom Indii, ale także innych, równie ważnych regionów świata? Odpowiedzią może być Internet.org, projekt rozwijany z inicjatywy Facebooka, którego pierwsze efekty widać już w Zambii czy Tanzanii.
źródło: Facebook
Kan
Zostaw komentarz