@Aaaaaa, przyczyna takiego stany rzeczy jest taka, że abonenci z reguły są leniwi. Mentalnie tkwią nadal w dawnych czasach gdy nie było można przenosić numeru lub było to jakoś bardzo kłopotliwe. Więc dla spokoju biorą co im zaproponują. Recepta na dobrą ofertę utrzymaniową. Nie tylko w plusie. Gdy zbliża się koniec umowy, a poznać to można po większym zainteresowaniu się firmy klientem. Należy w pierwszej kolejności zorientować się na rynku i wyznaczyć sobie cel. Celem może być np. obniżka obecnego abonamentu o 15-20% zachowując podobne ilości minut/sms/GB albo nowa tańsza (!) taryfa ze zryczałtowaną opłatą za połączenia i smsy. Gdy już wiecie czego chcecie porównujecie oferty konkurencji. Być może konkurent obecnego dostawcy ma to czego pragniecie. Wtedy sprawa się upraszcza. W przeciwnym razie macie już argumenty do negocjowania. Kolejny krok to rozmowy wstępne. Operator wychodzi z propozycją nowej umowy. Ale pierwsza umowa jest za zwyczaj taka sama jak obecna tylko mami się klienta nowym aparatem za złotówkę – na to łapie się ponad połowa klientów. W tym momencie należy przedstawić swoje warunki. Pracownik telekomu pokrętnie wyjaśni że takich ofert niema, lub są ale w innym abonamencie lub też w zestawie z niższej klasy aparatem. I teraz albo już teraz się targujecie jak na egipskim targu albo składacie pisemne wypowiedzenie. Spokojnie, okres wypowiedzenia wynosi min 30 dni ( zawsze możecie złożone wypowiedzenie wycofać). W tym momencie dopiero zaczną się poważne oferty utrzymaniowe. I tutaj targujecie się jak na egipskim targu. Oczywiście także nie przyjmujecie pierwszej zaproponowanej oferty. Operator ma min 3 stopnie negocjacji. Im bliżej faktycznego zakończenia współpracy tym częstsze telefony z działu utrzymania i lepsze oferty. Jeszcze jedno nie dajcie się złapać na trick z telefonem za 1 zł. Nie rzadko warto zapłacić nawet 100 zł za aparat niż przepłacić za niego w wyższym abonamencie w którym właśnie jest oferowany za 1 zł.
Odpowiedz na:2018-01-30T23:28:03+01:00