Start Forum Odpowiedz na:

LesH
Uczestnik
Liczba postów: 3876

Współczesne miniaturowe zasilaczo-ładowarki nie zapewniają galwanicznego oddzielenia od sieci swego niskonapięciowego wyjścia tak, jak dawniejsze transformatorowe. Są one przez to potwornym zagrożeniem, a szczególnie tam, gdzie sieć elektryczna nie ma bezpieczników różnicowych, reagujących na przepływ prądu 'błądzącego’, np. przez człowieka i wilgotną podłogę/wannę/zlew zamiast do przewodu zerowego. Dlatego należy unikać trzymania ładowanego telefonu lub dotykania niskonapięciowej wtyczki beztransformatorowego zasilaczyka, jeśli inną częścią ciała można nieopatrznie dotknąć czegoś, co posłuży za 'masę, ziemię’ i zamknie ewentualny obwód z niebezpiecznym napięciem sieci elektrycznej. Większość telefonów ma plastykowe obudowy – fakt, ale to nie wystarczy w razie 'W’, ponieważ bywają na nich metalowe elementy, mogące być galwanicznie połączone z chassis (płytą główną) oraz elektryczną 'masą’ telefonu i różnie może być. Lepiej przesadnie na zimne dmuchać, niź tragicznie skończyć.