Za Odrą dawno zastąpiono opłatę radiofoniczno-telewizyjną od każdego odbiornika opłatą audiowizualną od każdego gospodarstwa domowego, niezależnie od ilości domowników oraz posiadanych sprzętów audiowizualnych. Można sobie deklarować, że się ich nie posiada i nie używa w ogóle a opłata się należy, jeśli pod danym adresem jest ktoś zameldowany, czyli uprawniony do mieszkania/przebywania. Tak jest w Niemczech i nikt się tu przeciwko ustawowemu obowiązkowi nie buntuje ani nie przeciwstawia. Wychodzi znacznie taniej niż wcześniej było 'od każdej bombki od A do N’ ale zniknęły tzw. 'święte krowy’, niepłacące, bo uparcie oświadczające, że niczego takiego jak radio czy telewizor nie mają w domu.