Nieliczni cwani mają prawdziwie nielimitowany internet mobilny. Gdzie? W PL w T-Mobile. Jakim cudem??? Jakieś 10 lat temu Era wprowadziła ofertę nielimitowanego mobilnego transferu danych na telefony komórkowe za opłatą miesięczną 10 zł do abonamentu. Wówczas w PL znana była tylko transmisja GPRS, więc operator nie ryzykował, że abonent nabije mu dziesiątki gigabajtów. Znajomy dokupił sobie wtedy ten nielimitowany 'gprs’ za 10 zł/mies do posiadanego najniższego abo za 20 zł/mies. Szybko się zorientował że to kapitalna sprawa, ponieważ za (łącznie) 30 zł/miesięcznie miał mobilnego neta naprawdę BEZ LIMITU! Nie tylko na telefonie, ale także na modemach z Ery, po włożeniu w nie tej SIM-karty. Zatem kiedy na przełomie 2006/2007 Era zaprzestała oferowania tego internetu, kumpel nie podpisywał nowej umowy, dzięki czemu pozostawał na starych warunkach. Wydzwaniali do niego z BOA i proponowali nowe, 'ciekawe’ opcje taryfowe, ale on nie w ciemię bity, wiedział, co by stracił: wolał zrezygnować z wymiany telefonu po promocyjnej cenie, a zachować nielimitowany mobilny transfer, który wówczas już był w licznych miastach w systemie UMTS i testowano HSDPA. Kazał sobie tylko wymienić SIM-a na 'U-SIM’. Tak więc do dziś w sieci T-Mobile jadąc na starym abonamencie 30 zł/mies. ściąga sobie mobilnie dane z prędkościami 6-13 Mb/s. Myślę, że nie jest jedynym klientem dawnej Ery, który sprytnie pozostawił sobie dawny nielimitowany GPRS-u w telefonie i teraz ma szybki net mobilnie, ile chce i na czym chce. Zależy tylko, gdzie włoży tą SIM-kartę. Przyznam, że zagapiłem się swego czasu, bo mogłem mieć do dziś to samo na jednym z numerów…