To oczywiste i wynika z praktycznej obserwacji tego, co następuje, choć nie w każdym kraju zanik łączy z numerami stacjonarnymi następuje podobnie szybko. Np. ogromna liczba moich znajomych w ojczyźnie począwszy od 2001-2004 r wymówiła TPSA łącza, rezygnując z numeru (często latami wypromowanego i integralnie tożsamego z daną osobą/rodziną!) na rzecz telefonów komórkowych. Jedynie prowadzący firmy pozostawili swoje numery stacjonarne, nie tylko dlatego, że tam mieli 'maszynę faksową’. Telefony stacjonarne niebywale uwiarygodniają firmę. Prócz tego liczne oferty w PL, np. kredytowe, wymagają w danych kontaktowych z bankiem wpisania telefonu wyłącznie lub także stacjonarnego jako warunek (zapewne wiarygodności), że zainteresowany klient to nie jakiś ptak fruwający to tu, to tam i osiągalny tylko pod komórką, więc w razie późniejszej niewypłacalności szukaj sobie banku wiatru w polu… W Niemczech zjawisko zaniku telefonów stacjonarnych nie ma charakteru tak masowego, jak w PL. Istnieje za Odrą i Nysą coś, co określiłbym zaufaniem do solidnej i pewnej technicznie usługi (np. niezależnej od pogodowych nawałnic). Poza tym Niemcy bardziej cenią sobie osobisty spokój, więc nie rozdają swych numerów komórkowych każdemu zainteresowanemu na lewo i na prawo, a Polacy – wręcz przeciwnie. Są głównie 3 przyczyny tego stanu rzeczy w kraju kwitnącej Wisły, 3 powody masowych rezygnacji z prywatnych numerów stacjonarnych: po pierwsze wyjątkowo korzystne oferty sieci komórkowych, liczne darmowe (lub za grosze) połączenia i smsy, przy czym te odpłatne z bardzo korzystnym a powszechnym w PL taktowaniem 1-sekundowym od początku każdej rozmowy. Po drugie brak ofert typu 'prepaid’ w telefonii stacjonarnej, dających takie korzyści i niezależność, jak prepaidy komórkowe, co jest istotne w każdym niezbyt majętnym społeczeństwie. Po trzecie: niestabilność finansowo-zawodowa rodaków, których większość spędza mnóstwo czasu poza domem, to tu, to tam, natomiast większość Niemców może sobie nadal jeszcze pozwolić na regularny powrót z pracy po godz. np. 17, więc mają czas, ochotę i siły odsłuchać pozostawione im wiadomości na stacjonarnej skrzynce głosowej, nie będąc nękanym cały dzień co chwila dzwonieniem własnej komórki. Ale i to się w Niemczech powoli zmienia, więc i tu następuje stopniowa redukcja używanych linii stacjonarnych, oczywiście abonentów prywatnych. A z firm jedynie niemieccy usługodawcy, szczególnie wykonujący swe prace w terenie, u klientów, podają do siebie kontakt przede wszystkim komórkowy, oraz ludzie młodzi, co zrozumiałe. Toteż przychylam się po części do przesłania, zawartego w temacie tego newsa, iż „telefon tradycyjny wkrótce będzie można spotkać tylko w muzeum”, jednak owo 'wkrótce’ z pewnością jeszcze potrwa.