To logiczna oczywistość kierunku i trendu rozwoju potrzeb klientów: pozbywanie się wielu sprzętów (aparat, kamera, odtwarzacz mp3, mp4 z ekranikiem i laptok w teczuszce, co by posurfować lub emaliami swymi pozarządzać) i rezygnacja z obwieszania nimi na rzecz jednego kombajnu, łatwo przenośnego. Zaczęło się z nastaniem tego tysiąclecia od kolorowych wyświetlaczy oraz aparatów i kamerek integrowanych z telefonem i doprowadziło do powstania coraz bardziej wyrafinowanych (czytaj: wielepotrafiących) smartfonów. To są właśnie te łatwo przenośne kombajny. Drugim, równoległym gatunkiem rozwojowych sprzętów są tablety. Cest la vie. Ten kierunek rozwoju dostrzegałem jeszcze w pierwszej połowie minionej dekady, nie mogąc się od ok 2001-2002 nadziwić nawiedzonym i zawziętym krytykantom implementowania aparatów i kamerek do komórek. Ich koronnym argumentem była odstająca jakość względem osobnych 'cyfrówek’, aparatów i kamer. I co? Postęp techniczny sprawił, iż obecnie zdjęcia i filmy z komórek i smartfonów zą na tyle dobrej jakości, że dobry aparat czy kamerę zabiera się ze sobą na naprawdę wyrafinowane łowy. Dla potrzeb przygodnej 'reporterki turystycznej’ w zupełności wystarczy jakość zdjęć czy filmów z Nokii, Sony-Ericssona, Samsunga, LG czy Motoroli. Porównywałem filmy fullHD1080p rejestrowane kamerą syna i moim Galaxy SII 9100 Samsunga. Jedyne, czego brak SII, to zoomu optycznego i mikrofonu stereo. A teraz internet czy emaile: konia z rzędem temu, kto ma laptoka lub netbooka z AMOLED-owym ekranem. A m.in. Samsungi z wyższej półki go posiadają. Galaxy SII ma nawet super AMOLED+ i wszystko, co na nim jest odtwarzane, przerasta wszelkie obecne laptopowe i monitorowe ekrany z podświetleniem LED-owym. Bardzo się cieszę, iż rozwój idzie w tym kierunku i – tak jak czytamy w tytule tego newsa – niebawem co drugi człowiek, bo nie tylko Polak, wybierze smartfon zamiast prostego telefonu.